"Prawdziwa zbrodnia". Sikorski ostro o ustawie podpisanej przez prezydenta

"Prawdziwa zbrodnia". Sikorski ostro o ustawie podpisanej przez prezydenta

Dodano: 206
Radosław Sikorski
Radosław Sikorski / Źródło: PAP / Wiktor Dąbkowski
Były szef MSZ Radosław Sikorski ostro ocenił ustawę o służbie zagranicznej.

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o służbie zagranicznej. W myśl jej zapisów powołany zostanie szef służby zagranicznej, który będzie monitorował i nadzorował wykorzystanie środków finansowych. Ustawa zmienia również zasady naboru kadr i struktury stopni dyplomatycznych oraz ogranicza dostęp do informacji dotyczących dyplomatów. Ustawa została przyjęta przez Sejm 21 stycznia. Wejdzie w życie za trzy miesiące.

"Ustawa niepotrzebnie reguluje poziom ambasadora"

O nowe przepisy zapytany został przez dziennik "Fakt" były minister spraw zagranicznych, obecnie europoseł Koalicji Obywatelskiej Radosław Sikorski. W ocenie polityka, ustawa ta niepotrzebnie reguluje poziom ambasadora. – Do tej pory nie było żadnych ograniczeń w mianowaniu ambasadorów. To była dobra sytuacja, bo czasami zdarzają się nietypowe osoby, które mogą być świetnymi ambasadorami. Na przykład Lech Wałęsa. Mogę sobie wyobrazić placówkę, na której ktoś, kto nie ma formalnych kwalifikacji, ale jest polską marką rozpoznawalną na świecie, mógłby być dobrym ambasadorem – stwierdził Sikorski. Zastrzegł, że kandydatura Lecha Wałęsy to "niewinny żart". – Ale były premier, minister… – dodał.

Europoseł przyznał, że jako szef polskiej dyplomacji proponował objęcie ambasad byłym ministrom, a nawet wicepremierom w miejscach, gdzie moim zdaniem mogliby być skuteczni. – W ogóle nie sprawdzałem ich formalnego wykształcenia, bo w takiej sytuacji jest ono bez znaczenia – dodał.

"Prawdziwy kościec służby zagranicznej"

Jako "prawdziwą zbrodnie" Radosław Sikorski ocenił fakt, że ustawa obniża kryteria dopuszczenia do szczebla dyrektora departamentu w MSZ. – Bo to jest prawdziwy kościec służby zagranicznej – podkreślił. Jak wyjaśnił, ministrowie i wiceministrowie przychodzą i odchodzą, czasem są polityczni, czasem nie. – Ale dyrektor departamentu musi się naprawdę znać na swojej robocie, bo inaczej kto ma doradzić ministrowi czy wiceministrowi, jak nie superprofesjonalny dyrektor departamentu? – wskazał.

Czytaj też:
Kaczyński nie ma zamiaru przepraszać Sikorskiego. Jest kasacja od wyroku
Czytaj też:
Rosja wydaliła troje dyplomatów. Jest odpowiedź Polski

Źródło: Fakt
+
 206
Czytaj także