Jeden z niemieckich dzienników napisał, że europejska armia mogłaby zostać użyta do "obrony demokratycznego porządku konstytucyjnego" w Polsce.
W piątek prof. Ryszard Legutko skomentował sprawę w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
Pomysł armii europejskiej
Według europarlamentarzysty Prawa i Sprawiedliwości, pomysł armii europejskiej należy do tych kwestii, w których " trzeba liczyć się z najgorszymi scenariuszami". – Co prawda, Unia Europejska czy europejska elita to są biurokraci, ideolodzy, którzy raczej sprawiają wrażenie "ciapciaków" a więc do wojny im nieskoro. Mogą dusić podatkami, sądami, różnymi karami finansowymi itd. Natomiast nie wydaje się, żeby mogli nagle dać rozkaz żołnierzom, by zajęli jakieś budynki. Ale to wcale nie znaczy, że jakby się nadarzyła okazja, oni by tego nie mogli zrobić – mówił.
– Pamiętajmy, że Unia Europejska to organizacja, która nie opiera się na zasadach równowagi, kontroli, odpowiedzialności, możliwości demokratycznego rozliczania przez obywateli. To jest struktura bardzo niebezpieczna i jeżeli daje im się rozmaite narzędzia do ręki, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że te narzędzia będą wykorzystywane w sposób bezprawny czy pozaprawny. Jeżeli jest jakieś narzędzie do wykorzystania w celu zwiększania swojej władzy, to oni to zrobią, dlatego im większa jest integracja, (...) tym więcej jest władzy niekontrolowanej, niemożliwej do rozliczenia, popadającej w te wszystkie nadużycia, łamania zasad itd. – oznajmił Ryszard Legutko.
Polityk uważa, iż w Unii Europejskiej "bardziej nie lubią, boją się, odczuwają wręcz nienawiść do rządów konserwatywnych niż do Rosji Putina, a nawet do Związku Sowieckiego". – Taki jest ich sposób myślenia – dodał.
Czytaj też:
Tusk: To jest bardzo dobry moment, żeby wyeliminować z rządu tych politykówCzytaj też:
PiS traci poparcie. Kto wygrałby wybory?
