W głośnym dokumencie Amnesty International stwierdzono między innymi, że taktyka wojsk Ukrainy narusza międzynarodowe prawo humanitarne, poprzez zmienianie celów cywilnych w wojskowe. Rezultatem tego są uderzenia armii rosyjskiej na te obiekty, zniszczenie infrastruktury mieszkalnej i śmierć cywilów, co z kolei stanowi zbrodnię wojenną strony rosyjskiej – przekazało Amnesty International (AI).
W wyniku publikacji raportu ze stanowiska odeszła szefowa ukraińskiego biura Amnesty International w Kijowie – Oksana Pokalczuk. Głos w sprawie zabrał także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Przydacz uderza w Amnesty International
– Co do wiarygodności tej organizacji, to myślę, że duża część także polskich obserwatorów sceny politycznej nie ma już wątpliwości, że to niestety organizacja, która przepełniona jest jakąś ideologią, niekoniecznie zawsze zgodną z duchem praworządności, obrony praw człowieka, tak jak to wynikałoby z jej mandatu – stwierdził Marcin Przydacz w „Gościu Wiadomości” TVP Info.
Jak podkreślił, raport organizacji jest zbieżny z interesami rosyjskimi. – Najlepszym komentarzem jest fakt, że ukraińscy działacze Amnesty International zrezygnowali z pracy w tej organizacji, nie chcą mieć z nią nic wspólnego – dodał.
– Myślę, że dla tych wszystkich działaczy praw człowieka, którzy przecież funkcjonują w Polsce, na świecie, z całą pewnością z dobroci serca i z przekonaniem, że robią dobrą pracę, jest ten moment zastanowienia się, czy akurat Amnesty International to jest odpowiednia instytucja – mówił dalej wiceszef MSZ.
Raport organizacji
Raport organizacji rzekomo bazował na danych satelitarnych, relacjach świadków oraz obserwacji badaczy organizacji pozarządowej. Materiały zgromadzono pomiędzy kwietniem a lipcem w rejonie Charkowa, Mikołajewa oraz w Donbasie. Stwierdzono, że w 19 miastach i wsiach żołnierze armii ukraińskiej wykorzystywali budynki cywilne do działań o charakterze militarnym. Ustalono też, że prowadzili ostrzał z zaludnionych miejsc.
Treść publikacji wywołała oburzenie wielu obserwatorów na całym świecie. Na przykład brytyjski dziennik "The Times" nazwał organizację "propagandystami Putina". Dziennikarze zwrócili uwagę na to, iż aktywiści, którzy deklarują wątpliwości w kwestii sytuacji humanitarnej na Ukrainie, "mogą mieć problem z moralnym rozróżnieniem sprawiedliwości i zła".
Czytaj też:
"Bild" ostro o Amnesty International: Służą propagandzie PutinaCzytaj też:
Ukraińcy oburzeni raportem o wojnie. "Wstyd"
