Dramatyczny apel ukraińskiego księdza. "Nie zapominajcie o nas"

Dramatyczny apel ukraińskiego księdza. "Nie zapominajcie o nas"

Dodano: 
Ukraiński żołnierz w okopach pod Bachmutem
Ukraiński żołnierz w okopach pod Bachmutem Źródło: Wikimedia Commons
Sytuacja jest u nas bardzo ciężka – zaznaczył ks. Oleksandr Bilskyj, posługujący w Berysławiu, który znajduje się 4 km od wojsk rosyjskich.

Mieszkańcy żyją pod ciągłymi ostrzałami, brakuje leków, żywności, czasem nie ma pitnej wody. W wioskach z wodą jest jeszcze gorzej, po zburzeniu w czerwcu tamy w Nowej Kachowce w wielu miejscach studnie powysychały.

Greckokatolicki kapłan wskazał w wypowiedzi dla Radia Watykańskiego, iż w samym Berysławiu zostało jeszcze ok. 120 dzieci. Duchowny razem z wolontariuszami zajmuje się różnorodną pomocą humanitarną, np. wydając ciepłe posiłki w kościele. Sam wyjeżdża często, szukając wsparcia. Zapytany, czy powrót na tereny tak bliskie frontu nie budzi za każdym razem jakiegoś strachu, odpowiedział, że tak.

Ksiądz: To budzi strach

– To budzi strach. Ale jeszcze bardziej mnie przeraża, kiedy spoglądam ludziom w oczy, przyjechawszy do jakiejś wioski, a oni patrzą i mają nadzieję, że możemy im coś przywieźć, a my akurat tego nie możemy dostarczyć. (...) Gdy tam się znajdujesz, strach jest zawsze obecny, ale pozostaje on trochę taki przytłumiony – wyznał ks. Bilskyj. – Bo tam nie myślisz już o sobie, ale o kimś innym zawsze. Boję się nie tyle o siebie, co o naszych wolontariuszy, którzy są tam każdego dnia. Ponieważ ja jeszcze gdzieś jeżdżę, wyjeżdżam czasem z Berysławia, szukając pomocy, a oni zawsze tam pozostają, przez cały czas. Bardziej boję się o nich i martwię się, żeby nic im się nie stało – tym ludziom, którzy ciągle znajdują się pod ostrzałami. Oni nigdzie nie wyjeżdżają. W ubiegłym miesiącu nasi wolontariusze pierwszy raz wyjechali z miasta od początku wojny, po półtora roku (…). A teraz po prostu braliśmy udział w kursach w Krzywym Rogu zorganizowanych przez Caritas Ukraina na temat bezpieczeństwa i udzielania podstawowej opieki medycznej – stwierdził greckokatolicki duchowny.

Jak jednak zaznacza ks. Bilskyj, poczucie Bożej obecności także w działalności wspólnoty Kościoła daje miejscowym ludziom siłę do przetrwania. Dlatego prosi wszystkich o modlitwę za Ukrainę. Korzystając z tego, że udziela głosu papieskiej rozgłośni, kapłan stwierdził: "Po pierwsze – chciałbym wszystkim podziękować: tym, którzy modlili się, modlą się i będą nadal modlić się za naszą Ukrainę. Po drugie – chciałbym na pewno powiedzieć, że… my cierpimy. Mamy duże rany. Rany duszy, rany ciała. I niech ów ból, w jakim uczestniczy cały ukraiński naród, więksi i mniejsi, niech ów ból zostanie usłyszany na całym świecie".

Wojna u nas się nie kończy, a my wciąż cierpimy. I prosimy ich, aby mówili o naszych ranach, o naszych bólach, aby oni, cała światowa społeczność, nie przestawali podejmować wszelkich wysiłków, aby powstrzymać tego agresora, który przybył na naszą ziemię i chce zniszczyć nasz ukraiński naród, zabrać sobie naszą ziemię, nasz dom. I prosimy wszystkich katolików, aby nie byli obojętni. Prosimy też ich o modlitwę, ale również o obranie takiej pozycji, że wszyscy jesteśmy Kościołem katolickim i jednym organizmem. Więc jeśli coś nas boli, to całe ciało powinno to boleć. Nie należy odcinać części ciała, aby powstrzymać ból – mówił ukraiński ksiądz.

– Dlatego jeśli gdzieś boli, a teraz na naszej Ukrainie mamy takie cierpienie, to cała wspólnota kościelna świata katolickiego i świata w ogóle powinna odczuwać ból. Nie odrzucajcie naszego wspólnego bólu, ale, przeciwnie, starajmy się leczyć rany poprzez modlitwę oraz dokładanie wszelkich starań, aby powstrzymać agresora, który przyszedł nas zniszczyć – dodał.

Czytaj też:
Ukraińska armia: Rosjanie przeszli do ofensywy
Czytaj też:
Ukraina uderzy w cele na terytorium Rosji? Daniłow: Mamy wszystko, czego potrzeba


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: KAI / Vatican News
Czytaj także