We wtorek w Pałacu Prezydenckim prezydent Andrzej Duda przeprowadził konsultacje z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości i Koalicji Obywatelskiej, natomiast w środę rozmawiał z politykami Trzeciej Drogi, Nowej Lewicy i Konfederacji. W czwartek prezydent wygłosił oświadczenie, podczas którego podsumował przebieg konsultacji.
– Mamy dzisiaj dwóch poważnych kandydatów do stanowiska premiera. Mamy dwie grupy polityczne, które twierdzą, że mają większość parlamentarną i które mają swojego kandydata na premiera – poinformował prezydent, dodając, że chodzi o Mateusza Morawieckiego i Donalda Tuska.
Szłapka: Prezydent chce prowadzić jakąś grę
Adam Szłapka, przewodniczący Nowoczesnej, poseł wybrany z ramienia Koalicji Obywatelskiej, przekonywał w TVN24, że "wszystkie formacje ze strony demokratycznej wskazały Donalda Tuska na kandydata na premiera". – I to jest bardzo łatwo policzyć – dodał.
– Nawet jeśli pan prezydent nie oglądał konferencji wyborczej liderów Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy, gdzie to jasno padło, to usłyszał to expressis verbis wczoraj i przedwczoraj na spotkaniach – podkreślił.
Według Szłapki "prezydent chce prowadzić jakąś grę, ale my po prostu się nie damy rozegrać". – Jest większość. Prędzej czy później będzie rząd. Szkoda tego czasu. Polacy potrzebują działań. Polacy potrzebują pieniędzy z KPO. Polacy potrzebują zmian – mówił.
– Panie prezydencie, nie ma co zwlekać i ze zwołaniem pierwszej kadencji Sejmu i z powołaniem na premiera Donalda Tuska – zaapelował do głowy państwa szef Nowoczesnej.
Jest data pierwszego po wyborach posiedzenia Sejmu
Andrzej Duda przekazał w swoim oświadczeniu, że pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji zwoła w poniedziałek, 13 listopada. Obecna kadencja upływa w niedzielę, 12 listopada.
Zgodnie z Konstytucją, prezydent musi zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu i Senatu w ciągu 30 dni od dnia wyborów, czyli najpóźniej 14 listopada.
Ustawa zasadnicza przewiduje trzy kroki wyłonienia nowego premiera i rządu. Jeśli gabinet nie uzyska wotum zaufania, prezydent będzie musiał skrócić kadencję parlamentu i zarządzić nowe wybory.
Czytaj też:
Libicki: Do wielu działaczy PiS jeszcze nie dociera, że już tego nie powstrzymają
