Ustawa wiatrakowa. Hennig-Kloska: Projektodawcą przepisów była PO

Ustawa wiatrakowa. Hennig-Kloska: Projektodawcą przepisów była PO

Dodano: 
Miłosz Motyka, Borys Budka i Paulina Hennig-Kloska podczas konferencji prasowej w Sejmie
Miłosz Motyka, Borys Budka i Paulina Hennig-Kloska podczas konferencji prasowej w Sejmie Źródło:PAP / Tomasz Gzell
Projektodawcą przepisów ustawy wiatrakowej była Platforma Obywatelska. Myśmy dostali ten projekt do konsultacji – oznajmiła Paulina Hennig-Kloska.

Grupa posłów Koalicji Obywatelskiej i Polski 2050 wniosła do marszałka Sejmu projekt ustawy o zmianie ustaw w celu wsparcia odbiorców energii elektrycznej, paliw gazowych i ciepła oraz niektórych innych ustaw.

Projekt wzbudził ogromne kontrowersje, ponieważ znacznie ułatwia stawianie instalacji wiatrowych, których funkcjonowanie jest uciążliwe dla mieszkających w okolicy ludzi, a także negatywnie wpływa na naturę. Przepisy zakładają m.in. możliwość wywłaszczenia pod budowę wiatraków. Prawo i Sprawiedliwość złożyło w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury i CBA.

Hennig-Kloska: Nie ma żadnej afery

– My chcemy się zajmować nie skutkami, ale przyczynami wysokich cen energii. By je obniżyć, naszym zdaniem, trzeba uzupełnić brakujące moce, zwłaszcza wśród odnawialnych źródeł energii, i rozpocząć proces transformacji. To był ten krok, zapowiadany przez wszystkie ugrupowania, dlatego nie wiem, dlaczego druga strona jest tak zdziwiona – skomentowała wiceprzewodnicząca Polski 2050 Paulina Hennig-Kloska w programie "Graffiti" na antenie Polsat News.

– Projektodawcą przepisów była Platforma Obywatelska. Myśmy dostali ten projekt do konsultacji. Ja go konsultowałam, złożyłam do niego cały szereg poprawek, dlatego mogę powiedzieć, że się identyfikuję z tym projektem – przyznała polityk. Pytana o nazwiska osób, które tworzyły projekt tzw. ustawy wiatrakowej, poseł odpowiedziała, że "została poproszona przez Borysa Budkę o skonsultowanie".

– Pragnę zaznaczyć, że nie ma żadnej afery. Wiele kłamstw jest wokół tej afery, dezinformacji. Absolutnie nie chodzi nam o to, by wywłaszczać ludzi, ale w ustawie zostanie to poprawione i doprecyzowane. Chodzi o to, by umożliwić podłączenie elektrowni do sieci, pociągnąć kabel, który przebiega pod ziemią. Drugi z zarzutów mówi o tym, że zbliżymy elektrownię do 300 metrów od gospodarstwa domowego, to też nie jest prawda – tłumaczyła Hennig-Kloska.

– Żadni biznesmeni, inwestujący w farmy wiatrowe, nie kontaktowali się ze mną w sprawie zmiany przepisów i nie próbowali wywierać nacisków. Konsultowaliśmy się w gronie ekspertów – zapewniła poseł Polski 2050.

Czytaj też:
Zamieszanie wokół ustawy wiatrakowej. "Nie będzie konsekwencji personalnych"
Czytaj też:
Szydło zwróciła się do Budki i Tuska. "Koalicjanci wskazują was teraz palcem"

Źródło: Polsat News
Czytaj także