Kto kradł, ten ma

Kto kradł, ten ma

Dodano: 
Pochód młodzieży w dniu 22 lipca 1952 roku
Pochód młodzieży w dniu 22 lipca 1952 roku Źródło: Wikimedia Commons
Jest rzeczą niepojętą, że instytucje polskiego państwa po 1989 r. nie podjęły jakichkolwiek kroków, aby dogłębnie zbadać i ujawnić finansowanie komuny w Polsce.

Nie mówiąc już o możliwych konsekwencjach prawnych Powszechnie wiadomo, że nie może być wojska bez broni; państwa bez administracji; polityków, a także wszelkiej maści rewolucjonistów, terrorystów… bez pieniędzy. Już prastare przysłowie żydowskie głosiło, że trzy rzeczy są najważniejsze na świecie: pieniądze, pieniądze, pieniądze. Bez nich trudno sobie dziś wyobrazić jakąkolwiek działalność.

Nie sięgając daleko wstecz w nasze dzieje (a mamy bardzo wstydliwe zaszłości), weźmy pod lupę tylko ostatni wiek. Choć i wcześniejsza historia potwierdza, że posługiwanie się w I RP jurgieltem (przekupstwem) przez państwa ościenne w stosunku do sprzedawczyków własnego narodu stało się normą.

KOSZTOWNA DZIAŁALNOŚĆ

Od rewolucji bolszewickiej, czyli masowości ruchów rewolucyjnych oraz szybkości rozprzestrzeniania się informacji, wiemy, że pieniądze stały się siłą napędową wszelkich ruchów wywrotowych. Bolszewicy, zmagający się z oporem wewnątrz Rosji w postaci wojny domowej, od początku nie zaniedbywali jednak w swej polityce zagranicznej napędzania rewolucji lub przynajmniej działań dywersyjnych w innych krajach. Potrzebne były do tego naprawdę ogromne fundusze. Poza ograbieniem zapasów państwowych

Artykuł został opublikowany w 2/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Leszek Żebrowski
Czytaj także