"PiS-owi i Kościołowi zrobi się w ten sposób dobrze". Kamiński ostro o decyzji Trzaskowskiego

"PiS-owi i Kościołowi zrobi się w ten sposób dobrze". Kamiński ostro o decyzji Trzaskowskiego

Dodano: 
Senator Michał Kamiński
Senator Michał Kamiński Źródło:PAP / Marcin Obara
Jak my dzisiaj zdejmujemy krzyże w Warszawie, to ksiądz arcybiskup i cały warszawski Kościół bije brawo, bo mu to napełni kasę – powiedział Michał Kamiński.

Nie milkną echa decyzji prezydenta Warszawy o zakazie symboli religijnych w stołecznych urzędach. Przypomnijmy, że wydane przez Rafała Trzaskowskiego zarządzenie wprowadziło nie tylko zakaz wieszania krzyża na ścianie, czy stawiania tego symbolu na biurku urzędnika, ale także nakłada na pracowników obowiązek używania wskazanych przez osobę niebinarną zaimków oraz powstrzymania się od wyrażeń, które nie są neutralne płciowo.

Nowe przepisy, które Warszawa wprowadziła jako pierwsze miasto w Polsce, wywołały sprzeciw Episkopatu oraz środowiska konserwatywnego. Okazuje się jednak, że Trzaskowskiego krytykują nie tylko politycy Prawa i Sprawiedliwości, ale także koalicjanci z rządu Donalda Tuska.

Kamiński: Chodzi o mobilizację

Swoją dezaprobatę dla decyzji prezydenta Warszawy wyraził polityk Trzeciej Drogi Michał Kamiński. Senatorowi nie chodzi jednak o wolność religijną, ale o polityczną taktykę. Jego zdaniem, zarządzenie Trzaskowskiego to prezent i dla PiS i dla Kościoła.

– Już w najbliższą niedzielę iluś ludzi w trosce o to, że się dzieje krzywda, pobiegną do Kościoła, choć nie chcieli, żeby wspomóc prześladowany Kościół. I PiS-owi, i Kościołowi się w ten sposób zrobi dobrze, a nie źle – stwierdził Kamiński w rozmowie z Onetem.

Senator uważa, że Trzaskowski chce zmobilizować swój twardy elektorat przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Pomóc ma mu w tym polaryzacja, wzmagana właśnie przez decyzje takie jak ta dotycząca krzyży. Przestrzega jednak, że używanie w polityce silnych emocji może obrócić się przeciwko temu, kto podejmuje takie działania.

– Tylko silny PiS pozwoli nie zadawać pytania o obietnice wyborcze, o inne rzeczy, bo jak jest silny PiS, to można ludziom mówić: zamknijcie się, głosujcie na nas, bo PiS – powiedział.

– Gra na polaryzację, jak się nie umie wygrywać, jest bardzo niebezpieczna. Dla leniwych intelektualnie jest wygodna, bo jak gram na polaryzację, to nie muszę się tłumaczyć, jaki ja jestem. Wystarczy, że mówię, że ten z drugiej strony jest paskudny – dodał senator.

Czytaj też:
"Koalicja zamordystów". Oburzenie po decyzji Trzaskowskiego
Czytaj też:
Bocheński: Mamy dyskryminację osób wierzących

Źródło: Onet.pl
Czytaj także