Polska: Rycerz czy klient?

Polska: Rycerz czy klient?

Dodano: 
Flagi NATO, Polski, UE
Flagi NATO, Polski, UE Źródło: Flickr / PAP, Wojtek Jargiło / Artur Reszko
Robert Bogdański | Prezydentura Trumpa paradoksalnie zmusza aktorów sceny międzynarodowej do tego, aby odpowiedzieli sobie na podstawowe pytanie o postawę wobec rzeczywistości. Można co prawda odnieść wrażenie, że nie zawsze jest to pożądane, że wielu podmiotom wygodniej było funkcjonować w świecie, w którym mogły zasłaniać się zasadami, zwyczajami czy sytuacją. Teraz nie tylko trzeba się określić, lecz także wziąć za to odpowiedzialność.

Jaką postawę przyjmie Polska? Aby się nad tym zastanowić, trzeba sięgnąć do przeszłości. Nasz bagaż nie jest lekki. Wiek temu podjęliśmy z entuzjazmem próbę samodzielności po latach zniewolenia. Przez 20 lat międzywojnia Polakom wydawało się, że mogą być sprawczy. Dramatycznym wykładem klęski tego poczucia jest broszura jednego ze współpracowników Józefa Becka, ambasadora Juliusza Łukasiewicza, wydana w 1938 r. pod znamiennym tytułem „Polska jest mocarstwem”. To opis ćwierćwiecza polskiej polityki od wybuchu pierwszej wojny światowej aż do zajęcia Zaolzia. Przebija zeń duma, że udało się w tym czasie aktywnie współkształtować ład międzynarodowy, prowadząc politykę niezależną wobec obcych oczekiwań. Gdyby autor poczekał z publikacją jeszcze kilka miesięcy, widziałby, że jego konstrukt rozpada się pod ciosami niemieckiej i sowieckiej polityki, choć uczciwie trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę szczupłość środków, ta polityka do czasu wywrócenia stolika przez dyktatorów przynosiła efekty.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także