Podczas debaty sejmowej poseł PiS stwierdził, że podczas wyborów dochodziło do prób sfałszowania wyborów na korzyść kandydata KO.
– Tak, to prawda, że były próby sfałszowania wyborów prezydenckich. Ale nie w trakcie liczenia głosów, tylko w czasie kampanii i to na korzyść Rafała Trzaskowskiego. Niewybaczalnym grzechem demokracji jest opłacanie siebie z zagranicy i raport OBWE bardzo wyraźnie ujawnia te wszystkie nieprawidłowości – stwierdził Warchoł.
– Po pierwsze, organizacje takie jak KOD, Akcja Demokracja czy Wiesz Jak Nie Jest czy Wybierzmy Przyszłość dwukrotnie więcej wydały nielegalnie poza komitetem Rafała Trzaskowskiego na jego agitację, aniżeli komitet Karola Nawrockiego. I dochodziło do nielegalnego finansowania właśnie z zagranicy. I jest to przestępstwo według kodeksu wyborczego. Organy państwa takie jak NASK czy ministerstwo cyfryzacji udawały, że nic się nie dzieje – kontynuował.
W jego ocenie raport OBWE to gotowy akt oskarżenia dla Koalicji Obywatelskiej i jej kandydata.
Politycy KO podważają wynik wyborów
Politycy rządzącej koalicji w coraz bardziej otwarty sposób kontestują wynik wyborów prezydenckich. Działacze KO oraz radykalni zwolennicy Donalda Tuska z grup pokroju "Silni Razem" piszą wprost o fałszerstwach wyborczych, jakie miały rzekomo zdecydować o sukcesie Karola Nawrockiego. Zdaniem radykałów prawdziwym zwycięzcą wyborów jest bowiem Rafał Trzaskowski, a Prawo i Sprawiedliwość w jakiś sposób sfałszowało wyniki.
Te nastroje podsycają premier Donald Tusk i minister sprawiedliwości Adam Bodnar, którzy chcą ponownego przeliczenia głosów oddanych 1 czerwca oraz przekonują, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw publicznych, która zatwierdza wyniki wyborów, nie jest legalnym sądem. Szef rządu w niedawnym wpisie stwierdził, że jest ciekawe "prawdziwych" wyników wyborów prezydenckich.
Ponowne przeliczenie głosów w kilkunastu komisjach
Sąd Najwyższy nakazał ponowne oględziny kart i przeliczenie głosów w trzynastu obwodowych komisjach wyborczych w związku z protestami wyborczymi. Wtedy to Adam Bodnar upoważnił prokuratora z Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej do zapoznania się z protokołami oględzin w dziesięciu komisjach.
"Z analizy przeprowadzonych oględziny wynika, że w 7 komisjach doszło do zamiany głosów oddanych na poszczególnych kandydatów" – podano.
W poniedziałek rano I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska w Radiu Zet przekazała, że do Sądu Najwyższego wpłynęło około 50 tys. protestów wyborczych. Okazuje się jedna, że aż 90 proc. z nich to protesty powielane, których wzór został udostępniony przez posła Romana Giertycha. – Pracownicy SN nazywają je "giertychówkami" – stwierdziła pierwsza prezes SN. W formularzu obywatele wpisywali numer PESEL posła Koalicji Obywatelskiej, zamiast swojego.
Czytaj też:
"Co mi tu państwo wmawiają". Kaczyński ostro o narracji rządu ws. wyborówCzytaj też:
Sąd Najwyższy rozpatruje protesty wyborcze. Są pierwsze decyzje
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
