Kłopot polega na tym, że przypominają one wspomnienia z lat szkolnych, zaś miłośnicy znakomitego pisarstwa Edmunda Niziurskiego odnajdą, w słowach i czynach europejskich przywódców, niemal dosłowne cytaty z „Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa”, „Sposobu na Alcybiadesa”, „Księgi urwisów” i „Siódmego wtajemniczenia”. Z czym innym może się bowiem kojarzyć postępowanie europejskich „mocarstw”, wzywających przy każdej okazji do zaangażowania się NATO w wojnę na Ukrainie, przy jednoczesnym podkreślaniu, że jedynymi, zdolnymi do tego żołnierzami są, dziwnym zbiegiem okoliczności, Amerykanie. Ci ostatni odpowiadają tym samym, zapewniając ochoczo, że to europejskie siły zbrojne z łatwością zagwarantują Ukrainie sprawiedliwy pokój i bezpieczne granice, gdy na polskich lotniskach stacjonować będą „europejskie myśliwce”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
