Jeśli prześledzić praktykę polityki PiS, a także niektóre wątki retoryki tej partii, to okaże się, że pole do porozumienia jest. Zwłaszcza wobec egzystencjalnego zagrożenia dla głównego nurtu, które stanowią partie pochodzące spoza niego
Wiele osób, z którymi rozmawiam w Sejmie, również z PiS, mówi mi, że wyjście Mateusza Morawieckiego z tej partii to już nie jest kwestia »czy«, ale »kiedy«” – powiedział mi jeden z polityków Konfederacji. Pytani o to samo politycy Prawa i Sprawiedliwości zaprzeczają, aby cokolwiek było na rzeczy, ale oczywiście nawet oni nie są w stanie przekonywać, że w PiS nie trwa ostry spór. W takim samym stopniu zarówno personalny, jak i programowy. Jednym zaś z liderów spierających się obozów jest właśnie były premier.
Z kolei jednym z przekazów, którymi uderzali w niego jego przeciwnicy, były słowa Mateusza Morawieckiego o tym, że mógłby on stworzyć wspólny rząd z Koalicją Obywatelską. A dla PiS-owskich ortodoksów jest to przecież jeden z najcięższych zarzutów, którym regularnie atakowali również Konfederację – tylko dlatego, że jej politycy mówili, zgodnie z zasadami politycznej pragmatyki, że dwa lata przed wyborami nie są w stanie wykluczyć żadnego scenariusza.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
