Przeobraziły się w miejskie areny, swego rodzaju popkulturowe centra, w których serwowano każdemu dostępną rozrywkę. Jej brak lud odczuwał równie dotkliwie jak niedostatek. I zamieszki gotowe
Z wariowałam chyba? Ze sportem znam się tylko z widzenia. Tymczasem zdarzyło mi się przeżywać chwile uniesienia za sprawą… stadionów. Przenosiłam się od jednego obiektu do następnego i odkrywałam wszystko, na co dotychczas nie zwracałam uwagi. Olśniło mnie za sprawą wystawy „Stadi. Architettura e mito” („Stadiony. Architektura i mit”). Obejrzałam ją w rzymskim MAXXI, Narodowym Muzeum Sztuki XXI Wieku. Trwała od kwietnia do 9 listopada 2025 r., a frekwencja była tam (prawie) jak na meczu. I gdybym miała wskazać najbardziej inspirujący pokaz spośród tych, jakie zdarzyło mi się obejrzeć w mijającym roku, bez wahania wybrałabym „Stadiony”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
