NIEPRAKTYCZNA PANI DOMU II Zawsze pasjonowały mnie epokowe odkrycia anglosaskich uczonych (ironia!).
Polegają one głównie na tym, żeby w niskonakładowym magazynie naukowym zadekretować uroczyście coś, co wszyscy od dawna wiedzieli, np. że jak się dużo je, to się tyje.
Tym razem nie chodzi o odkrycie uczonych z Berkeley, tylko dziennikarzy z wysokonakładowego tygodnika „The Economist”. Ekscytują się oni nowym zjawiskiem: bogaci jeszcze niedawno kupowali luksusowe dobra materialne – odrzutowce, drogie zegarki, drogie wina, a teraz te dobra im zbrzydły. W końcu sklepy Prady i Vuittona są na każdym rogu. Mieć coś drogiego to banał. Nawet porządny, sporych rozmiarów diament można sobie kupić u Cartiera. Tylko po co?
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
