Uszczypliwe słowa pod adresem swojej rywalki w wyścigu o funkcję przewodniczącego Polski 2050 polityk skierował na antenie Polsat News. Przypomnijmy, że w wyborach partyjnych startują, oprócz Ryszarda Petru i Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, jeszcze Joanna Mucha, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Kasprzyk oraz Bartosz Romowicz.
Kto zastąpi Hołownię? "Nic nie jest pozamiatane"
Odpowiadając na sugestie gospodarza programu Marcina Fijołka, że w sprawie tej jest "pozamiatane", bo nową szefową partii zostanie Pełczyńska-Nałęcz, a on i inni kontrkandydaci będą usiłowali to zablokować, Petru stwierdził, że "nic nie jest pozamiatane".
– Wszystko na to wskazuje, że druga tura, więc wszystko jest możliwe. Pozamiatane też miało być, pamiętam, w wyborach prezydenckich w Polsce, kiedy Trzaskowski miał sporą przewagę. Tutaj jest tak, że większość naszych wyborców i członków oczekuje zmiany – wiedział. Według niego, Pełczyńska-Nałęcz jest zaś "symbolem kontynuacji". Swojej rywalce zarzucił również brak skuteczności.
Były szef Nowoczesnej przekonywał, że to jego kandydatura jest gwarantem zmiany, która z kolei zapewni Polsce 2050 szansę na wyrazistość, skuteczność, umiejętność dogadywania się w koalicji, a także brak "konszachtów" z Prawem i Sprawiedliwością oraz odbudowę struktur i poparcia społecznego.
Petru o Pełczyńskiej-Nałęcz: Każdy jest traktowany tak, jak sobie na to pozwoli
Polityk został również zapytany o słowa Pełczyńskiej-Nałęcz, które padły w jednym z wcześniejszych programów. Chodzi o wypowiedź, w której odniosła się do sytuacji Polski 2050 w rządzie Donalda Tuska. Przypomnijmy, że partia ta wciąż nie dysponuje stanowiskiem premiera, choć zabiegał o to stanowczo jeszcze Szymon Hołownia.
– Jeżeli dalej po wyborach nie będzie stanowiska wicepremiera, no to będzie bardzo głośne i wyraziste pokazanie, jak ta koalicja jest zarządzana i jak działa największy koalicjant – powiedziała minister. Podkreślmy, że mówiąc o wyborach, Pełczyńska-Nałęcz miała na myśli styczniowe wybory Polski 2050, w których partia wyłoni nowe władze. Polityk zapowiedziała jednocześnie, że jej ugrupowanie z powodu "stołka" nie opuści koalicji. Podkreśliła, że jeśli jednak koalicja nie jest oparta na dialogu, a wewnętrznej przemocy, to ona nie może działać efektywnie. – Odpowiedzialność za skuteczność całej koalicji jest zawsze na największym koalicjancie – oświadczyła.
Były lider Nowoczesnej stwierdził tu, że ma zupełnie inne zdanie na temat roli jego ugrupowania w koalicji rządzącej. – Uważam, że najważniejsze jest to, aby realizować swój program. Żeby realizować swój program, oczywiście dobrze jest mieć wpływ, niemniej jednak każdy jest traktowany tak, jak sobie na to pozwoli – podkreślił. Jak dodał, kiedyś powiedział mu to Władysław Frasyniuk powołując się na swoje życiowe doświadczenie. – I tak jest, zawsze się to sprawdza. W związku z tym uważam, że w koalicji trzeba być zawodnikiem wagi ciężkiej, żeby nie być źle traktowanym – wskazał.
Czytaj też:
Spięcie minister z Giertychem. "Ofiara przemocy"Czytaj też:
Kulisy walki w Polsce 2050. "Kwartet" przeciwko Pełczyńskiej-Nałęcz
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
