DoRzeczy.pl: Jaką ocenę w skali szkolnej wystawiłby Pan Rafałowi Trzaskowskiemu za jego rządy w Warszawie?
Piotr Mazurek, wiceprzewodniczący Komisji Polityki Społecznej Rady Warszawy: To trudne pytanie, dlatego że tak naprawdę Rafał Trzaskowski zdezerterował w dużej mierze z roli, którą powinien pełnić w Warszawie, oddając realną władzę w mieście mianowanym przez siebie urzędnikom, którzy de facto rządzą stolicą i podejmują decyzje wpływające na życie codziennie innych ludzi, choć nie mają do tego legitymacji ze społecznego wyboru, a większość mieszkańców nie zna nawet ich nazwisk. Trudno jest ocenić działania kogoś, kogo wiecznie nie ma w mieście. Rafał Trzaskowski w czasie sprawowania funkcji w Warszawie miał dwie ogólnopolskie kampanie prezydenckie i jeździł w tym czasie po kraju. To jest – powiedzmy – jeszcze jakoś zrozumiałe z uwagi na polityczny charakter stanowiska prezydenta stolicy, ale ja mam wrażenie, że on cały czas zajmuje się najchętniej wszystkim, tylko nie Warszawą. Na sesjach rady miasta bywa zwykle dwa razy w roku (!), a miasto nie ma na stałe gospodarza, który pilnowałby spraw zwykłych ludzi. Widzimy za to wciąż jego liczne wizyty w bardzo różnych częściach świata. Widać, że on się doskonale czuje rozmawiając z lewicowymi elitami zachodnioeuropejskimi czy z liberalnymi politykami i działaczami w Stanach Zjednoczonych. Jeśli chodzi jednak o tematy ważne dla warszawiaków, to Rafała Trzaskowskiego właściwie nie ma, więc nie bardzo umiem go ocenić w skali 1-6. W szkole jest też nieklasyfikacja z powodu zbyt dużej liczby nieobecności, więc to chyba najlepsza ocena jego prezydentury w mieście.
Mamy zimę, jakiej nie mieliśmy od lat. Warszawa zadała egzamin w obliczu zjawisk atmosferycznych, z którymi mamy do czynienia?
Od kilku tygodni warszawiacy muszą codziennie mierzyć się ze skutkami ogromnych zaniedbań w zakresie usuwania śniegu, lodu i marznącego błota z chodników, przejść dla pieszych czy przystanków komunikacji miejskiej. Miasto, dzielnice, ale także spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, chyba uwierzyli w głoszone przez prezydenta Warszawy i lewicowych aktywistów hasła, że „planeta płonie”, a „zimy i śniegu już nigdy nie będzie” i byli kompletnie nieprzygotowani na powrót prawdziwej zimy. Mamy także do czynienia z ogromnym paraliżem działań Straży Miejskiej oraz Centrum 19115, bo zgłoszenia mieszkańców na nieodśnieżone chodniki czekają tygodniami na realizację. Trzeba tu podkreślić, że niezależnie od właściwości kompetencyjnych (a w Warszawie będącej jedną gminą tak podzielono obowiązki ws. odśnieżania na wiele instytucji, aby jeden urzędnik mógł zwalać winę na drugiego), to służby miejskie mają pełny arsenał narzędzi do wyegzekwowania od każdego zarządcy terenu (także prywatnego) wypełniania obowiązku odśnieżania. Tymczasem mieszkańcy masowo wysyłają skargi i przez wiele tygodni nie ma żadnej reakcji, a po miesiącu przychodzi odpowiedź, że... wysłano gdzieś maila, a chodnik dalej pozostaje oblodzony aż do roztopów. Dzieje się tak nawet, jeżeli zgłoszenie pochodzi od osoby niepełnosprawnej, która nie może wyjść z domu np. po chleb, leki czy do lekarza. W ratuszu nie ma nikogo, kto wziąłby za telefon i zadzwonił do komendanta Straży Miejskiej, aby ta przestała ganiać staruszki handlujące kwiatami w metrze, by dorobić do emerytury i zajęła się sprawami kluczowymi dla życia i zdrowia mieszkańców. Kiedy na ostatniej sesji Rady Warszawy zgłosiliśmy inicjatywę wprowadzenia limitu 48 godzin na realizację skarg od mieszkańców (zwłaszcza niepełnosprawnych) w zakresie odśnieżania, to większość radnych KO zablokowała ten wniosek, a tyle się przecież mówi o „promocji ruchu pieszego” w stolicy.
Trwają konsultacje społeczne dotyczące strategii i planu ogólnego „Warszawa 2040+”. Co znalazło się w tej strategii? Na co szczególnie zwróciłby Pan uwagę?
Ta strategia to bardzo ważny dokument określający wizję rozwoju miasta w najbliższych dekadach. Jego konsultacje zostały wydłużone do 9 lutego, dlatego gorąco zachęcam wszystkich czytelników z Warszawy, żeby wejść na stronę Urzędu Miasta i zapoznać się z nim. To nie jest proste, bo strona jest tak skonstruowana, że mieszkańcy mają duże problemy ze znalezieniem tego dokumentu, a zwłaszcza kluczowych załączników – sama strategia jest dość ogólna, ale konkrety znajdują się właśnie w załącznikach. A przeczytać warto, bo w mojej ocenie z wielu powodów ta strategia jest groźna dla mieszkańców.
Co to znaczy, że wizja Warszawy zamieszczona w strategii „Warszawa 2040+” jest groźna?
W strategii mamy np. zaplanowane systemowe uzupełnianie luki demograficznej nie działaniami na rzecz wspierania rodzicielstwa, ale wsparciem dla migracji z zagranicy. Zapisano tam wprost, że „każdy w Warszawie jest mile widziany”. Nie napisano, że każdy, kto coś zrobi dla tego miasta, każdy, kto się przysłuży do jego rozwoju gospodarczego i społecznego, każdy, którego pojawienie się nie zagraża naszemu bezpieczeństwu, ale po prostu „każdy”. Rozumiem więc, że terrorysta też, tak? Czy nie uczymy się z błędów innych krajów? Jak to się ma nawet do tego, co aktualnie podobno głosi rząd? Jeżeli w strategii zapisano takie rzeczy i tam jest cały rozdział, jak oni chcą działać na rzecz wzmacniania przekształcenia Warszawy w miasto „multi-kulti”, to zapala mi się już nawet nie żółta, a czerwona lampka. Tego typu zapisy to, jak sądzę, m.in. pokłosie międzynarodowych spotkań prezydenta Trzaskowskiego i realizacja agendy globalistów, z którymi się przyjaźni. Choć uważam, że główny kierunek tej strategii nadają ludzie, często bardzo groźni, bo skrajni ideologicznie, na różnych stanowiskach dyrektorskich, realnie rządzący dziś Warszawą i wprowadzający tu swoje wizje rewolucji społecznej pod parasolem Rafała Trzaskowskiego.
Mieszkańcy Warszawy zdają sobie z tego sprawę?
Mieszkańcy stolicy muszą o tym wiedzieć. Uważam, że celowo nie są informowani, że miasto np. planuje bardzo mocno wspierać imigrację i prowadzić działania na rzecz uczynienia z Warszawy miasta multikulturowego, co jest wprost zapisane w tych dokumentach. Oni zapowiadają nawet akcje propagandowe mające na celu wmawianie ludziom, że wielokulturowość ma same zalety, a w załączniku ze wskaźnikami stawiają sobie za cel wzrost „indeksu otwartości i akceptacji społecznej” z 25 proc. do 66 proc.
Coś jeszcze groźnego znalazło się w „Warszawa 2040+”?
Kolejna rzecz bardzo groźna i uderzająca w mieszkańców, to kwestia ograniczeń i zmian infrastrukturalnych realizowanych w imię bardzo źle rozumianego ekologizmu, czyli mocne ograniczenie, wręcz docelowo być może likwidacja możliwości jazdy samochodem osobowym po stolicy, rozszerzanie „Strefy Czystego Powietrza” (czyli wymiana auta co kilka lat albo zakaz jazdy po Warszawie), wprowadzenie ograniczenia prędkości do 30 km/h. Cały czas mamy też zabieranie pasów ruchu, zwężanie ulic, likwidację miejsc parkingowych i politykę, która wszystkich zmusza do przesiadania się na przeciążoną komunikację zbiorową. Ta polityka kompletnie nie zauważa jednak np. istnienia osób z niepełnosprawnościami, seniorów, matek z dziećmi, osób, które po prostu nie są w stanie fizycznie stać w zatłoczonym autobusie czy metrze, czy nawet do takiego metra wejść, bo na wielu stacjach brakuje działających wind. Według odpowiedzi ratusza na moją interpelację, na więcej wind w metrze nie ma pieniędzy, ale już na budowę tramwaju do Wilanowa, którym jedzie się do centrum dłużej niż wcześniej kursującymi autobusami, środki się znalazły. Niepełnosprawnych ratusz zresztą w ogóle rzadko zauważa. Wciąż słyszymy, że nawet osoba niewidoma poruszająca się na wózku jest „zbyt zdrowa”, aby załapać się na pomoc miejskiego asystenta, a także widzimy osoby z kulami i balkonikami stojące w kolejkach pod miejskim biurem przy ul. Andersa 5, gdzie każe się dojeżdżać i tłoczyć wszystkim niepełnosprawnym z całego miasta chcącym złożyć wnioski do zespołu orzeczniczego. Inny problem to wielomiesięczne opóźnienia w wydawaniu tych orzeczeń. Ale o takich sprawach strategia milczy... Za to uniemożliwia się ludziom dojeżdżanie do kolejnych ulic w centrum samochodami, a nie myśli o tym, że mieszkają tam osoby w różnym wieku, które nie są w stanie dotrzeć do swojego domu. Do tego tworzy się tam nowe placówki publiczne np. na ulicy Nowy Świat, gdzie już jest zakaz wjazdu samochodem, a za zatrzymanie się taksówką na chwilę Straż Miejska daje mandat, tworzone będzie… centrum rehabilitacji. Żeby w tym miejscu utworzyć to centrum, miasto będzie wyrzucać stamtąd przedszkole, przeciwko czemu protestują rodzice i nauczyciele. Na ostatniej sesji Rady Miasta powiedziałem o tym, że to absurdalna lokalizacja, to pani wiceprezydent stwierdziła, że nie widzi problemu, bo najwyżej wyznaczą jakąś kopertę do parkowania. Gdzie? W jakimś ogródku piwnym na Nowym Świecie? Ona chyba tam w życiu nie była. Poza tym jedna koperta niczego nie załatwi. Ci ludzie po prostu nie rozumieją tego, że nie każdy jest na tyle sprawny i zdrowy, aby dostosować się do ich „jedynie słusznej” wizji „Nowego Wspaniałego Świata”!
Dlaczego zatem władze Warszawy chcą pozbawić mieszkańców jazdy samochodem?
Twierdzą, że działają na rzecz ekologii, tylko równocześnie wszystkie inne działania miasta pokazują, że jest dokładnie na odwrót. Proszę zwrócić uwagę, że zabudowują masowo kliny napowietrzające, a już profesor Kuryłowicz wiele lat temu ostrzegał, że Warszawa się pogrąży w smogu, jeżeli się zabuduje te kliny, które powodują przewietrzanie miasta. Oni to robią cały czas, bo deweloperzy – za zgodą urzędników – zabudowują każdy kawałek wolnej ziemi, co powoduje, że miasto nie oddycha, powietrze stoi i jest smog. Wbrew obietnicom wyborczym, nie wymienili też w obiecanym czasie tzw. kopciuchów, które są głównym źródłem smogu, bo przecież największy smog był w czasie pandemii, kiedy ludzie nie jeździli samochodami, ale za to palili w piecach. Zabudowuje się też tereny zalewowe nad Wisłą, teren wokół Potoku Służewieckiego czy Skarpę Warszawską, czym niszczy się naszą przyrodę i stwarza ryzyko dla mieszkańców. Władze Warszawy prowadzą więc politykę totalnie antyekologiczną, plus jeszcze zwężając ulice generują korki, a jak są korki, to spaliny bardziej utrudniają życie mieszkańcom. Równocześnie sobie wymyślili, że będą ograniczać ruch samochodowy i w ten sposób to jakoś zrównoważą, co oczywiście jest absurdem. Tak to jest, gdy decyduje wielki pieniądz i czyjś zysk, a nie troska o zwykłych ludzi.
Zachęcam bardzo wszystkich czytelników do tego, żeby wejść na strony miasta stołecznego Warszawa. Podkreślam, że trzeba troszeczkę czasu, aby zapoznać się ze strategią „Warszawa 2040+”. Należy wejść w ten dokument, wszystkie jego załączniki, między innymi załącznik czwarty i szósty, bo tam są mierniki i konkretne szczegóły. Zachęcam, żeby wziąć udział w konsultacjach, bo potem znowu władze miasta powiedzą, że nie było uwag innych niż lewicowe, a działacze progresywni na pewno już swoje uwagi pozgłaszali.
Czytaj też:
"Rozmawiałem z merem Kliczko w tej sprawie". Trzaskowski: My także postanowiliśmy pomócCzytaj też:
Trzaskowska wystawiła na aukcję WOŚP "korale o wielkiej mocy"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
