Tomasz Siemoniak skomentował słowa polityka PiS nt. potencjalnej współpracy z Grzegorzem Braunem. "Przemysław Czarnek, jeden z liderów PiS, nie wyklucza przyszłej koalicji z partią Brauna. Nie przeszkadzają mu silne elementy prorosyjskie i antysemickie w działalności Brauna. Maski opadają!" – tak minister koordynator służb specjalnych skomentował wypowiedź Przemysława Czarnka nt. współpracy z formację Grzegorza Brauna.
Przypomnijmy, że w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ambasador USA został zapytany, czy wyobraża sobie, że po wyborach parlamentarnych w 2027 roku mógłby powstać rząd z udziałem Grzegorza Brauna. Dyplomata przyznaje, że byłby to duży problem, gdyż lider Korony jest jego zdaniem "bardzo antyamerykański".
– Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyniku wyborów w Polsce. To nie moja rola. Tę decyzję muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. I każdy wie, w tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować. Byłby to dla nas poważny problem – mówił ambasador Thomas Rose.
USA nie chcą Brauna w rządzie. Czarnek zabrał głos
Czy PiS ma zamiar brać pod uwagę opinię USA przy powoływaniu nowego rządu na wypadek wygranej w wyborach? O słowa Rose'a zapytano Przemysława Czarnka. "PiS walczy o zwycięstwo samodzielne, tak jak w latach 2015 czy 2019. I o tym, jak ułożą się mandaty w Sejmie, zdecydują polscy wyborcy, a nie ambasada USA. Jeśli trzeba będzie tworzyć koalicję, to będą decydować o tym wyniki wyborów. Dopiero po nich będziemy patrzeć, z kim można sformować odpowiedzialny rząd" – zapewnił "Rz".
"Stany Zjednoczone mają nic do rzeczy. O tym, jaki będzie rząd i jakie będą koalicje, zdecydują Polacy, wyborcy, suweren, a nie ambasador Stanów Zjednoczonych" – podkreśla Przemysław Czarnek.
Czytaj też:
"Wariaci albo ruscy agenci". Brudziński ostro o otoczeniu Brauna
