Setna rocznica urodzin Andrzeja Wajdy (6 marca), 30. rocznica śmierci Krzysztofa Kieślowskiego (13 marca), 10. rocznica odejścia Andrzeja Żuławskiego (17 lutego) – w ostatnich miesiącach kumulacja rocznic dawała okazję do spojrzenia na polskie kino inaczej, niż wymusza to rytm pośpiesznie promowanych premier.
Wajda zgarnął największą część uwagi mediów, nie mogło być inaczej. Senat w maju 2025 r. ogłosił rok 2026 Rokiem Andrzeja Wajdy, droga do licznych obchodów ku czci została zatem otwarta. Najbardziej przykładają się do tego przejęte przez rząd PO (obecnie KO) media państwowe. Czemu skądinąd dziwić się nie można, bo oprócz zasług na polu sztuki filmowej miał Andrzej Wajda wielkie zasługi na polu wspierania opcji słusznej w walce z opcją niesłuszną. Symbolem tego zaangażowania były słynne słowa z kampanii prezydenckiej 2010 r., gdy jako członek komitetu honorowego wsparcia Bronisława Komorowskiego Wajda domagał się większej uwagi dla kandydata od TVP, argumentując: „My możemy mieć oczywiście przyjaciół w TVN, nas może wspierać i druga telewizja” (chodziło o Polsat).
Mistrz, wampir i lawirant
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
