Majowy szczyt w Pekinie. O czym Trump będzie rozmawiał z Xi?
  • Maria KądzielskaAutor:Maria Kądzielska

Majowy szczyt w Pekinie. O czym Trump będzie rozmawiał z Xi?

Dodano: 
Prezydent USA Donald Trump i przywódca Chin Xi Jinping
Prezydent USA Donald Trump i przywódca Chin Xi Jinping Źródło: PAP/EPA
TERAZ AZJA 14 i 15 maja Donald Trump ma przylecieć do Pekinu na rozmowy z Xi Jinpingiem. To będzie pierwsza wizyta w Chinach od 2017 roku i pierwsze spotkanie obu przywódców twarzą w twarz od października 2025 roku, kiedy rozmawiali w Busanie w Korei Południowej.

Termin wizyty nie jest przypadkowy. Według przekazów z Białego Domu podróż była planowana wcześniej, ale została przesunięta z przełomu marca i kwietnia na połowę maja w związku z wojną USA z Iranem i koniecznością pozostania prezydenta w Waszyngtonie. Administracja amerykańska sygnalizuje też, że rozważana jest „wizyta zwrotna” Xi w Stanach Zjednoczonych później w 2026 roku, choć bez podania dat.

W relacji Trumpa z Xi od lat współistnieją dwa elementy. Z jednej strony Trump regularnie podkreśla, że ma z Xi „dobry kontakt” i lubi opisywać relację jako osobistą oraz roboczą. Z drugiej strony jego polityka wobec Chin jest twarda i transakcyjna, oparta na narzędziach nacisku gospodarczo-technologicznego i na wzmacnianiu odstraszania w sprawie Tajwanu. Ten dualizm będzie tłem rozmów w Pekinie: uprzejmy protokół i równolegle rozmowa o sporach, które nie znikną po jednym spotkaniu.

Skład delegacji amerykańskiej i chińskiej nie został jeszcze przedstawiony w pełnej wersji. Wiadomo natomiast, że z Trumpem ma lecieć sekretarz stanu Marco Rubio. To ważne, ponieważ Rubio był objęty chińskimi sankcjami nałożonymi w 2020 roku, a Pekin w ostatnich tygodniach dawał do zrozumienia, że restrykcje nie muszą przesądzać o jego udziale w rozmowach na najwyższym szczeblu. Biały Dom mówił też, że przed wizytą Trumpa do Chin mogą pojechać przedstawiciele administracji, by dopinać przygotowań, choć na tym etapie bez wskazania nazwisk.

Po stronie chińskiej lista uczestników również nie została ogłoszona. Z dotychczasowych rozmów przygotowawczych wiadomo jednak, kto układa wstępne „ścieżki” negocjacyjne. Wątek gospodarczy prowadzi wicepremier He Lifeng, a rozmowy stricte handlowe koordynuje Li Chenggang, wskazywany jako kluczowy negocjator. W sprawach politycznych i bezpieczeństwa naturalnym punktem ciężkości jest Wang Yi, szef chińskiej dyplomacji. To właśnie te osoby, obok swoich odpowiedników po stronie USA, pracują nad listą tematów, które mają trafić na poziom przywódców.

Agendę przygotowuje się równolegle kilkoma kanałami. Po stronie amerykańskiej wątek gospodarczy jest prowadzony przez resort skarbu i przedstawicielstwo handlowe USA, w koordynacji z Departamentem Stanu i Białym Domem. Po stronie chińskiej podobną rolę mają struktury odpowiedzialne za gospodarkę i handel oraz resort dyplomacji. W marcu odbyła się kolejna runda rozmów roboczych w Paryżu, gdzie spotykali się przedstawiciele obu ekip gospodarczych. Tego typu spotkania są zwykle miejscem, w którym ustala się, co może stać się „wynikiem” szczytu, a co pozostanie w rękach urzędników i ekspertów.

Handel, irańska ropa i wsparcie militarne dla Tajwanu

Najważniejszym tematem rozmów będzie handel, ale rozumiany szerzej niż klasyczna dyskusja o cłach. W relacjach USA i Chin handel stał się częścią polityki bezpieczeństwa: obejmuje spory taryfowe, kontrole eksportu, ograniczenia dla firm, presję na łańcuchy dostaw i rywalizację o surowce krytyczne. W ostatnich tygodniach wróciły postępowania handlowe i dochodzenia uruchamiane przez USA oraz działania odwetowe Pekinu. Rozmowy w Pekinie będą więc dotyczyły zarówno samych ceł, jak i mechanizmów stabilizujących relację gospodarczą, tak aby nie prowadziła ona do nagłych szoków w dostawach i produkcji.

W tym kontekście szczególnie wrażliwe są metale ziem rzadkich i magnesy, bo Chiny mają w tej części łańcucha dostaw realną przewagę. W rozmowach roboczych pojawiał się też wątek „managed trade”, czyli ograniczonych, konkretnych uzgodnień handlowych: większych zakupów amerykańskich produktów rolnych i wybranych towarów strategicznych, w zamian za bardziej przewidywalne warunki po stronie amerykańskiej. W kuluarach przewija się również temat dużego porozumienia lotniczego. Według doniesień omawiano scenariusz zakupu przez Chiny około 500 wąskokadłubowych samolotów Boeinga, przy jednoczesnych oczekiwaniach Pekinu dotyczących gwarancji serwisowych i dostępu do części. Nie jest to jeszcze zapowiedź podjęcia decyzji, lecz element rozważanych „konkretów”, które mogłyby zostać ogłoszone przy okazji wizyty.

Nie da się też oddzielić gospodarki od bezpieczeństwa, dlatego Tajwan pozostanie kluczowym punktem odniesienia. W drugiej kadencji Trumpa sprzedaż amerykańskiego uzbrojenia na Tajwan wzrosła, co Pekin określa jako naruszenie „czerwonych linii”. W marcu pojawiały się informacje o dużym pakiecie zbrojeniowym, szacowanym na około 14 mld dolarów, który mógłby zostać ogłoszony po wizycie Trumpa w Pekinie. W tych doniesieniach przewijały się m.in. systemy obrony powietrznej PAC-3 i NASAMS. Z chińskiej perspektywy sam harmonogram ma znaczenie polityczne: Pekin będzie oceniał, czy po szczycie nie pojawi się decyzja, która w Chinach zostanie odebrana jako demonstracja, że rozmowy nic nie zmieniają.

Trzecim dużym tłem rozmów jest wojna USA z Iranem i jej wpływ na rynek ropy oraz bezpieczeństwo żeglugi. Trump publicznie apelował do największych importerów ropy, w tym do Chin, by włączyli się w działania mające stabilizować sytuację wokół Cieśniny Ormuz. Pekin unikał jednoznacznej odpowiedzi. Dla Chin to temat delikatny: są wielkim odbiorcą surowca, ale nie chcą wyglądać na stronę, która wspiera amerykańskie działania militarne przeciw państwu, z którym utrzymują relacje. Z perspektywy Waszyngtonu to z kolei test, na ile Pekin jest gotów brać współodpowiedzialność za bezpieczeństwo globalnych szlaków.

Poza rozmowami w planie jest protokół wizyty państwowej: ceremoniał powitania, spotkania w wąskim i rozszerzonym składzie oraz potencjalne wspólne wystąpienie lub komunikat. Nie jest przesądzone, czy do Pekinu poleci także duża delegacja amerykańskiego biznesu. W rozmowach pojawiał się taki pomysł, ale na etapie przygotowań nie było jasne, czy administracja zdecyduje się na format, który kojarzy się z wielkimi „paktami inwestycyjnymi”.

Opinie ekspertów, przywoływane w analizach międzynarodowych, są raczej ostrożne. Wskazuje się, że przy napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie i przy sporach o Tajwan trudno oczekiwać „wielkiego resetu”. Bardziej realny scenariusz to ograniczone uzgodnienia gospodarcze i utrzymanie kanału politycznego na najwyższym szczeblu, żeby zmniejszyć ryzyko błędnych kalkulacji. W praktyce sukcesem może okazać się nie przełom, lecz przewidywalność: jeśli po 15 maja obie strony utrzymają komunikację i ograniczą pole do nagłych eskalacji, w samej logice dzisiejszych relacji USA i Chin będzie to już konkretny rezultat.

Czytaj też:
Pekin nie będzie ginąć za Teheran

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także