W swoim podcaście były szef ukraińskiego MSZ wskazuje, że ostatnie działania białoruskiego reżimu mogą dawać przesłanki do twierdzenia o otwarciu drugiego frontu w wojnie ukraińsko-rosyjskiej. Zdaniem Kułeby, ma o tym świadczyć pięć faktów.
Białoruś wejdzie do wojny?
Pierwszym nich są cykliczne, prowadzone pod nadzorem rosyjskich oficerów, ćwiczenia wojskowe białoruskich żołnierzy. Drugi to działanie państwa w stanie podwyższonej gotowości, którego przejawem ma być powołanie do służby oficerów rezerwy.
Dalej Kubeba wymienia obecne, zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia dowódczo-sztabowe, wzmocnienie obrony przeciwlotniczej Białorusi oraz pogłębienie koordynacji i uzgadnianie planów między dowództwami Białorusi i Rosji.
– Jeśli patrzymy na tych pięć czynników osobno, jeden po drugim, to niczego specjalnie alarmującego w nich nie ma. Ale razem wyglądają jak przygotowania… Kompleks czynników, które obserwujemy, świadczy o jakościowo nowym poziomie przygotowań Sił Zbrojnych Białorusi do pewnych działań pod kontrolą, nadzorem i ze wsparciem Federacji Rosyjskiej – stwierdził ukraiński polityk.
Czy zatem wkrótce Ukraina będzie musiała walczyć na dwa fronty? Kubeba nie wyklucza takiej możliwości, ale jednocześnie stwierdza, że jest ona w tej chwili mało realna.
– Łukaszenko to chytry lis. On świetnie rozumie, że jeśli napadnie na Ukrainę, to Ukraina odpowie: poleci wiele dronów, wiele rakiet, będą zniszczenia, będziemy się bronić, a to nie jest to, czego on chce. Jego marzeniem jest zachowanie Białorusi jako quasiwyspy, skansenu Związku Radzieckiego. By jego żołnierze nie ginęli, by jego miasta nie były burzone. Ale Putin najwyraźniej wciąga go w tę historię – powiedział.
Plan "B"
Były ukraiński minister wskazuje także na możliwy drugi wariant, w którym Białoruś mogłaby odegrać główną rolę. To działania destabilizujące sytuację w Polsce i krajach bałtyckich.
– Plan B, czyli wariant rezerwowy. Nie wykluczam, że ta aktywność wojskowa Białorusi dotyczy nie tylko Ukrainy, ale jest częścią zastraszania państw bałtyckich i Polski przez Rosję. Oraz wywierania presji na państwa bałtyckie. Jeśli Rosjanie będą naciskać dalej, to Białorusini także się z chęcią do tego dołączą — stwierdził.
Czytaj też:
Orban zabrał głos ws. Ukrainy. "Otrzymaliśmy sygnał"Czytaj też:
Strzelanina w Kijowie. Są zabici i ranni
