J uwal, 34-letni programista z Tel Awiwu, mówi, że nie ma przebaczenia za to, co zrobił. W grudniu 2023 r. Juwal służył w Chan Junus, mieście w Strefie Gazy położonym tuż przy granicy z Egiptem. Pewnego razu dron wypatrzył cztery podejrzane sylwetki i jego jednostka została wysłana do akcji. „Strzelałem jak szalony – wspominał Juwal w rozmowie z dziennikarzem »Haareca«. – Gdy jednak doszliśmy na miejsce, zrozumiałem, że to nie byli terroryści. To był starzec i trzech chłopców, być może nastolatków. Żaden z nich nie miał broni. Ale ich ciała były całkowicie podziurawione kulami”.
Mężczyzna mówił, że ciała ofiar były tak poszatkowane, że na zewnątrz wylewały się organy – nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. Po chwili na miejscu pojawił się dowódca batalionu „ze swoimi ludźmi”. „Jeden z nich splunął na ciała i krzyknął: »Oto co się dzieje z każdym, kto zadziera z Izraelem, sukinsyny«. Byłem w szoku, ale nie odzywałem się, bo jestem przegrywem, po prostu tchórzem bez charakteru”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
