Kowalski apeluje, by polskie partie nie bały się rozmowy o Polexicie

Kowalski apeluje, by polskie partie nie bały się rozmowy o Polexicie

Dodano: 
Flagi Polski i UE, zdjęcie ilustracyjne
Flagi Polski i UE, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Nie wyobrażam sobie, żeby Polska funkcjonowała w organizacji, która odbiera nam suwerenność i odbiera nam prawo do decydowania, jak mamy żyć we własnym kraju – mówi Janusz Kowalski w kontekście przygotowywanego nowego budżetu UE, przewidującego pełną zasadę warunkowości.

Janusz Kowalski, który złożył rezygnację z członkostwa w PiS i jest obecnie posłem niezrzeszonym, był w poniedziałek gościem Katarzyny Adamiak w Radio Wnet. Jednym z poruszonych tematów była rosnąca władza Komisji Europejskiej nad państwami członkowskimi i potrzeba przeciwstawienia się temu procesowi przez polski rząd. Kowalski nie ma złudzeń, że nie można w tym zakresie liczyć na obecną ekipę w Warszawie, więc będzie to zadanie przyszłego koalicyjnego rządu prawicowego, o ile wykaże się on wystarczającą odwagą.

Parlamentarzysta powiedział, że media i partie polityczne w Polsce powinny o wiele bardziej zajmować się projektowanym w Brukseli budżetem, który ma wejść w 2027 roku, ponieważ w jego wyniku Polska już całkowicie straci suwerenność i niepodległość. Zdaniem Kowalskiego koalicja pod wodzą Donalda Tuska będzie bardzo mocno wspierać ten budżet.

Kowalski: Po zmianach władz Francja i Polska mogą zmienić UE

Pytany o zmiany, jakie powinny być dokonane w Polsce, poseł wymienił m.in. powrót do węgla, odrzucenie tzw. "zielonej" polityki Unii Europejskiej, która dewastuje polski przemysł. Jak podkreślał, trzeba ratować produkcję, a także polskie hutnictwo, cementownie i cały przemysł energochłonny. – Sytuacja jest arcypoważna i potrzeba arcypoważnych rozwiązań – zaznaczył. W tym kontekście Kowalski wskazał na możliwe zmiany polityczne we Francji, jeśli w 2027 roku wybory prezydenckie wygra Jordan Bardella z obozu Zjednoczenia Narodowego. Wówczas pojawi się szansa na odrzucenie na forum UE paktu migracyjnego, zielonego ładu, systemu ETS i innych szkodliwych regulacji.

– To jest szalenie trudne, ale nie niemożliwe. Problemem Polski jest, że rząd prawicowy jeżeli powstanie, to dopiero w grudniu 2027 roku, a więc po negocjacjach budżetowych w UE. Pamiętajmy, że budżet przygotowywany jest przez Piotra Serafina, człowieka Donalda Tuska. To budżet skrajnie niekorzystny dla Polski z zasadą warunkowości. Moim zdaniem sojusznikiem numer jeden na horyzoncie może być Francja. Polska z Francją będą mogły stworzyć sojusz, który zmieniłby sytuację w UE – powiedział polityk. Przypomnijmy że wspomnianym przez Kowalskiego rozwojem wydarzeń straszy w swoim kraju i na arenie unijnej m.in. czołowy niemiecki polityk Manfred Weber.

Zdaniem Kowalskiego Unia Europejska kroczy w kierunku bankructwa, ponieważ sama niszczy swój przemysł polityką zielonego ładu. Jeśli nie dojdzie do daleko idących zmian, przyszły polski prawicowy rząd musi mieć plan działania, łącznie z potencjalnym wyjściem z Unii Europejskiej. – Jeżeli w 2027 roku ten budżet UE zostanie przyjęty, to rozmowa o Polexicie z perspektywy interesów narodowych, jest całkowicie otwarta. Nie wyobrażam sobie, żeby Polska funkcjonowała w organizacji, która odbiera nam suwerenność i odbiera nam prawo do decydowania, jak mamy żyć we własnym kraju – powiedział. Poseł zaznaczył, że nie chodzi o automatycznie opuszczenie organizacji, ale taki scenariusz musi być jedną z realnych dostępnych Polsce opcji. W jego opinii niektórym polskim ugrupowaniom na prawicy brakuje odwagi w artykułowaniu takiego poglądu.

Pokój na prawicy

Kowalski podkreślił, że konsekwentnie będzie na polskiej scenie politycznej kierował się zasadą "pokoju na prawicy" i jego zdaniem koncepcja ta powinna przyświecać PiS-owi i Konfederacji, by w następnych wyborach parlamentarnych Tusk został pokonany. Parlamentarzysta wyraził nadzieję, że to te formacje stworzą następny rząd.

– Ja jako poseł niezrzeszony mam zamiar bezwzględnie punktować ekipę Donalda Tuska – zapowiedział Kowalski. Jednocześnie zapewniał, że nie zamyka się na współpracę i nie pali za sobą mostów. – Zostawiam dużo przyjaźni, sympatii i ja Prawu i Sprawiedliwości życzę jak najlepiej – dodał.

Jego zdaniem, jeśli PiS chce odzyskiwać zaufanie i konkurować na prawicy, to musi zacząć od poziomu samorządów, gmin i sołectw, gdzie pojawiają się problemy z układami lokalnymi.

Czytaj też:
"Mendy". Zajączkowska-Hernik o PSL: Czy można bardziej wejść w cztery litery von der Leyen?
Czytaj też:
Kowalski o odejściu z PiS: Wygrał układ biłgorajski

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: Radio Wnet / DoRzeczy.pl
Czytaj także