Otóż na całe szczęście debata o nowej konstytucji w Polsce coraz częściej przestaje dotyczyć wyłącznie sporów ideologicznych czy historycznych, ku zadowoleniu naszych wrogów. Coraz wyraźniej widać, że zasadniczym problemem państwa staje się jego niewydolność organizacyjna. Polska XXI wieku funkcjonuje bowiem według modelu ustrojowego projektowanego dla realiów lat dziewięćdziesiątych — epoki transformacji, słabego państwa i ograniczonych ambicji geopolitycznych. Tymczasem współczesne państwo musi działać jak sprawny organizm strategiczny: szybko podejmować decyzje, integrować technologie, chronić infrastrukturę krytyczną, koordynować politykę gospodarczą i budować długofalową przewagę cywilizacyjną.
Dlatego pytanie o nową konstytucję nie jest dziś pytaniem o kosmetyczną zmianę przepisów, lecz o nowy model zarządzania państwem.
Obowiązująca konstytucja powstała w warunkach politycznego kompromisu po okresie postkomunistycznej transformacji. Jej podstawowym celem było ograniczenie koncentracji władzy oraz zabezpieczenie pluralizmu politycznego. Był to projekt adekwatny dla państwa wychodzącego z systemu autorytarnego. Jednak po blisko trzech dekadach coraz wyraźniej widać, że model ten generuje chroniczny konflikt kompetencyjny, rozproszenie odpowiedzialności, administracyjną bezwładność i wręcz sądowniczą anarchię.
Państwo przyszłości nie może być federacją rywalizujących instytucji. Musi działać jak zintegrowane centrum strategiczne.
Nowoczesny system konstytucyjny powinien opierać się na kilku fundamentalnych zasadach.
Po pierwsze — strategiczne zarządzanie państwem. Konstytucja powinna definiować państwo jako organizację zdolną do prowadzenia długoterminowej polityki narodowej niezależnie od cyklu wyborczego. Oznacza to konieczność stworzenia trwałych mechanizmów planowania strategicznego w obszarach bezpieczeństwa, energetyki, technologii, demografii i infrastruktury. Państwo nie może zmieniać kierunku rozwoju co cztery lata. Wzorem mógłby być amerykański „Office of Net Assessment” (czyli w naszych warunkach- ponadpartyjne Biuro Oceny Strategicznej)
Po drugie — jednoznaczna odpowiedzialność wykonawcza. Polski system od lat cierpi na dualizm władzy wykonawczej, w którym prezydent, premier i administracja centralna wchodzą w permanentne spory kompetencyjne. Nowa konstytucja powinna jasno określić centrum odpowiedzialności państwowej. Obywatel musi wiedzieć, kto realnie odpowiada za bezpieczeństwo, gospodarkę i funkcjonowanie instytucji.
Po trzecie — cyfrowe państwo i zarządzanie danymi. Współczesne państwo funkcjonuje w rzeczywistości algorytmicznej. Administracja przyszłości będzie opierać się na analizie danych, sztucznej inteligencji oraz zintegrowanych systemach informacyjnych. Tymczasem polskie państwo nadal działa według logiki papierowej biurokracji, stempli i osobistego wstawiennictwa. Nowa konstytucja powinna gwarantować obywatelom prawo do nowoczesnych usług cyfrowych oraz zobowiązywać państwo do budowy bezpiecznej infrastruktury technologicznej w granicach obejmujących Polaków poza Polską.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera także cyberbezpieczeństwo. Granice państwa nie przebiegają już wyłącznie na mapach geograficznych, ale również w sieciach energetycznych, systemach finansowych i infrastrukturze informacyjnej. Konstytucja XXI wieku musi uwzględniać ochronę suwerenności cyfrowej jako jeden z podstawowych obowiązków państwa.
Po czwarte — profesjonalizacja administracji. Polska od lat cierpi na zjawisko partyjnego zawłaszczania instytucji. Każda zmiana władzy oznacza wymianę kadr i destabilizację aparatu państwowego. Nowoczesna konstytucja powinna wzmacniać korpus profesjonalnej służby państwowej, zdolnej do działania ponad bieżącymi konfliktami politycznymi. Państwo nie może być łupem wyborczym.
Po piąte — decentralizacja funkcjonalna zamiast chaosu kompetencyjnego. Silne państwo nie oznacza centralizmu. Oznacza sprawny podział odpowiedzialności. Samorządy powinny posiadać szeroką autonomię w sprawach lokalnych, ale jednocześnie muszą funkcjonować w ramach jednolitej strategii państwowej. Polska potrzebuje modelu współpracy centrum i regionów, a nie permanentnej wojny kompetencyjnej.
Jednak nowoczesna konstytucja nie może ograniczać definicji narodu wyłącznie do obywateli mieszkających w granicach państwa. W warunkach globalizacji i wielkich migracji naród polski stał się organizmem transnarodowym. Kilkanaście milionów osób polskiego pochodzenia żyjących w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Ameryce Południowej czy na terenach dawnego imperium rosyjskiego tworzy dziś ogromny potencjał geopolityczny.
W XXI wieku diaspora staje się elementem siły państwa.
Izrael, Armenia, Indie czy Chiny od dawna traktują swoje społeczności zagraniczne jako integralną część narodowej strategii rozwoju. Polonia również może pełnić podobną funkcję — jako globalna sieć wpływu gospodarczego, technologicznego, medialnego i politycznego.
Szczególne znaczenie ma tutaj Polonia amerykańska. W świecie narastającej rywalizacji mocarstw relacje polsko-amerykańskie stają się jednym z fundamentów bezpieczeństwa Europy Środkowej. Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych mogą stanowić nie tylko pomost kulturowy, ale także zaplecze eksperckie, gospodarcze i polityczne dla strategicznego partnerstwa Warszawy i Waszyngtonu. Dotyczy to zwłaszcza sektorów nowych technologii, energetyki, przemysłu obronnego oraz cyberbezpieczeństwa.
Nowoczesna konstytucja mogłaby więc po raz pierwszy w historii III RP jasno uznać naród polski za wspólnotę globalną, współodpowiedzialną za rozwój państwa i cywilizacji polskiej. Oznaczałoby to stworzenie instytucjonalnych mechanizmów udziału Polonii w życiu narodowym — nie wyłącznie w wymiarze symbolicznym, lecz strategicznym.
Możliwe byłoby między innymi:
- utworzenie reprezentacji Polonii w Sejmie i w Senacie lub specjalnej izbie konsultacyjnej,
- konstytucyjne zagwarantowanie wszystkich praw wyborczych Polaków za granicą,
- stworzenie Narodowej Rady Strategicznej Polonii,
- budowa globalnej sieci współpracy naukowej i technologicznej,
- wykorzystanie Polonii jako instrumentu dyplomacji publicznej, gospodarczej i informacyjnej.
Ma to szczególne znaczenie w epoce wojny informacyjnej. Rosja, Chiny i inne państwa coraz częściej wykorzystują media, organizacje społeczne oraz przestrzeń cyfrową do destabilizacji społeczeństw Zachodu. Polska diaspora może stać się jednym z filarów obrony polskiej narracji historycznej i interesów strategicznych na świecie.
W tym sensie nowa konstytucja powinna definiować Polskę nie tylko jako terytorium, ale jako globalną wspólnotę kultury, interesów i bezpieczeństwa.
Nowa konstytucja powinna również uwzględniać geopolityczne położenie Polski. Państwo znajdujące się na wschodniej flance NATO nie może funkcjonować jak administracyjna konfederacja sporów proceduralnych. Wojna na Ukrainie pokazała, że zdolność szybkiego podejmowania decyzji staje się elementem bezpieczeństwa narodowego.
W praktyce oznaczałoby to odejście od modelu „państwa reaktywnego” na rzecz państwa projektowego — zdolnego nie tylko administrować rzeczywistością, ale także ją kształtować.
Debata o nowej konstytucji nie powinna więc sprowadzać się do sporu o symbole czy historyczne resentymenty. Prawdziwe pytanie brzmi: czy Polska chce pozostać państwem improwizacji, czy stać się nowoczesnym centrum strategicznego zarządzania narodowego?
Bo konstytucja XXI wieku nie jest już wyłącznie aktem prawnym. Staje się architekturą sprawności państwa — zarówno w granicach kraju, jak i w globalnej przestrzeni polskiego narodu.
