Tym razem zmiany mają objąć ulicę Kruczą w samym centrum Warszawy. Ratusz zapowiada likwidację części przestrzeni dla aut i stworzenie w jej miejscu zielonego pasażu.
Cztery pasy to według Trzaskowskiego za dużo
Prezydent Warszawy przedstawił plany przebudowy Kruczej w nagraniu opublikowanym w serwisie X. Jak przekonywał, obecny układ ulicy jest przeskalowany, a kierowcy i tak nie zyskują realnie czasu. – Dzisiaj w obecnych warunkach ulica Krucza jest ulicą przeskalowaną. Mamy cztery pasy ruchu. Natomiast obciążenie komunikacyjne jest niewielkie i to niezależnie od tego, czy mówimy o poranku, czy środku dnia, czy wieczorze – mówił Trzaskowski.
Prezydent stolicy przekonywał również, że szeroka jezdnia powoduje nadmierny hałas, bo kierowcy „rozpędzają się ponad miarę”. – Niczego nie przyspieszymy. Nie jesteśmy w stanie zaoszczędzić więcej niż 30 sekund na dotarcie w miejsce, w które chcemy dotrzeć – stwierdził. Według zapowiedzi ratusza środek Kruczej ma zostać przekształcony w zielony pasaż dla pieszych. Pojawią się drzewa, mała architektura i elementy wodne. – Posadzimy blisko 250 drzew, a dokładnie w tym miejscu, na wysokości hotelu, powstanie nowy, zielony, miejski plac – zapowiedział Trzaskowski.
Nawet radni KO mają dość
Polityka zwężania ulic zaczyna jednak budzić sprzeciw nawet w środowisku Koalicji Obywatelskiej. W styczniu 2026 roku rada dzielnicy Praga-Południe oficjalnie zażądała zakazu zwężania ulic i likwidowania miejsc parkingowych. Co szczególnie istotne, za stanowiskiem głosowali również radni KO. – Rozumiemy, że jako radni Koalicji Obywatelskiej powinniśmy wspierać prezydenta, ale pomysł zwężania ulic jest po prostu absurdalny i nie chcemy tego w naszej dzielnicy – mówił jeden z radnych cytowany przez "Gazetę Wyborczą".
W stanowisku wskazano, że zwężanie ulic pogarsza płynność ruchu i wypycha samochody na lokalne ulice osiedlowe.
"To plan na paraliż komunikacyjny"
Jednym z najgłośniejszych krytyków polityki transportowej warszawskiego ratusza jest Paweł Skwierawski – społecznik i miejski aktywista zajmujący się tematyką komunikacji oraz przeciwnik rozszerzania Strefy Czystego Transportu i ograniczania ruchu samochodowego w stolicy. Od miesięcy alarmuje, że władze miasta chcą konsekwentnie ograniczać ruch samochodowy. – Oszacowaliśmy to – niespełna półtora miliona użytkowników samochodów na dwa miliony mieszkańców – mówił.
– Najpierw chcecie te jezdnie – mówiąc wprost – wykastrować, a potem zabrać pasy. To jest plan na paraliż komunikacyjny – ocenił. W jego opinii podobne rozwiązania mogą także utrudnić funkcjonowanie miasta w sytuacjach kryzysowych. – Jak wyobrażacie sobie ewakuację miasta, kiedy mamy jednopasmowe ulice, słupki i wysokie krawężniki? Wystarczy jeden zepsuty samochód i ludzie są uwięzieni – mówił.
Czytaj też:
Trzaskowski ogłasza przełom ws. "małżeństw" jednopłciowych. "Warszawa będzie pierwsza"Czytaj też:
Bosak punktuje Trzaskowskiego. "Jego polityka nie dotknie najbogatszych"
