Awantura w Kielcach po prośbie Ukraińców. Radni PiS protestują

Awantura w Kielcach po prośbie Ukraińców. Radni PiS protestują

Dodano: 
Ukraińcy w Polsce
Ukraińcy w Polsce Źródło: PAP / Adam Warżawa
Kielce nie przekażą ukraińskiemu miastu 15 starych autobusów. Powodem jest pogorszenie stosunków na linii Warszawa - Kijów.

Władze Winnicy, ukraińskiego miasta położonego w centralnej części kraju zwróciły się do Kielc z prośbą o przekazanie 15 starych, 17-letnich autobusów. Pojazdy były już wycofane z eksploatacji. Jak donosi TVN24, maszyny nie trafią jednak na Ukrainę i prawdopodobnie zostaną zutylizowane.

"Mer ukraińskiej Winnicy wycofał swój wniosek o przekazanie jego miastu 15 autobusów, które ze względu na standardy obowiązujące w Polsce zostały wycofane z użytku. Propozycja oddania pojazdów wywołała w Kielcach polityczną burzę" – donosi stacja.

Radni PiS protestują

Przeciwko przekazaniu autobusów protestowali radni PiS – Maciej Jakubczyk i Marcin Stępniewski.

– Rządzący Ukrainą, pomimo ogromu pomocy płynącej od Polski, nie są w stanie zrealizować naszej najprostszej prośby o zaprzestanie upamiętniania ludzi, którzy na tle etnicznym mordowali Polaków. Pomimo tego pani prezydent wychodzi z inicjatywą przekazania autobusów Winnicy, czyli miastu, w którym pod koniec 2022 r. również zmieniono nazwę jednej z ulic na ulicę imienia Stepana Bandery – oświadczył radny Stępniewski, cytowany przez "Echo Dnia".

Radny Stępniewski podkreśla, że nie jest przeciwko pomaganiu Ukrainie. Wskazał, że w przeszłości sam wielokrotnie głosował za takimi inicjatywami. Jednocześnie stwierdził, że "może wstrzymanie takiej pomocy, chociażby w postaci autobusów, spowoduje, że ktoś na Ukrainie się zastanowi, które państwo jest tym, dzięki któremu mogą oni wciąż walczyć o swoją niepodległość".

Po tym, jak wokół sprawy przekazania pojazdów wybuchła burza, mer Winnicy wycofał swoją prośbę. Potwierdziła to prezydent Kielc Agata Wojda.

– To absolutnie nie oznacza, że Winnica nie ma takiej potrzeby i że nie potrzebuje autobusów. To miasto funkcjonuje w kraju napadniętym przez Rosję. Nie jest miastem przyfrontowym, ale ma za sobą bardzo bolesne doświadczenia wojenne – powiedziała.

Czytaj też:
"Chcemy koncentrować się na tym". MSZ Ukrainy z apelem do Polski
Czytaj też:
Komunikat IPN Ukrainy. Zrzucają sprawstwo na "niemiecką policję"

Opracował: Marcin Bugaj
Źródło: TVN24 / Money.pl, Echo Dnia
Czytaj także