W środę Sejm przeprowadził drugie czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska. Projekt mający na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej i ma związek ze skargą, jaką Komisja Europejska zagroziła Polsce.
Projektodawcy wskazują, że inicjatywa dotyczy wzmocnienia prawa obywateli do ochrony zdrowia i czystego powietrza. Mieszkańcy, przedsiębiorcy i organizacje społeczne będą mogli składać skargi – bez wykazania interesu prawnego – na programy ochrony powietrza, ich aktualizacje, plany działań krótkoterminowych, a także na bezczynność organów odpowiedzialnych za ich przyjęcie. Programy ochrony powietrza są tworzone wtedy, gdy w danym regionie przekroczone zostają normy jego jakości.
W imieniu klubu Konfederacji Korony Polskiej głos zabrał poseł Włodzimierz Skalik, który stwierdził, że przedłożony projekt ma zarówno zalety, jak i wady.
Nowelizacja prawa ochrony środowiska. Skalik: Projekt ma dwa oblicza
Wiceprzewodniczący Korony powiedział, że ustawa ma dwa oblicza. – Trzeba przyznać, że realizuje ważne zapisy odnoszące się do tego, że obywatel powinien móc zaskarżyć wadliwy program ochrony powietrza lub bezczynność urzędu. Tak, te dobre rozwiązania zawarte w tym projekcie popieramy – zaznaczył.
Jednak problem z projektem leży w drugim jego obliczu, które zdaniem posła jest niestety podstępne i groźne. – Ta ustawa utrzymuje i wzmacnia legitymację dla zorganizowanych ekoterrorystów. Projekt potwierdza dla nich szeroką drogę do procesów sądowych, w których będą prześladować polskie rodziny, rzemieślników i przedsiębiorców – ostrzegł.
Organizacje "ekologiczne" będą nękać pracodawców?
Skalik zwrócił uwagę na art. 96b., stanowiący o tym, że firma ma wykazać co najmniej 24-miesięczne prowadzenie działalności w danej strefie. Organizacja społeczna musi działać przez 24 miesiące w dziedzinie ochrony powietrza lub zdrowia, ale projekt nie wymaga od niej takiego samego związku z konkretną strefą. – Co więcej, projekt wymienia organizacje społeczne, lecz pomija izby gospodarcze, organizacje pracodawców, cechy i izby rzemieślnicze – wskazał.
Polityk powiedział, że ustawodawca ustanawia rozwiązania służące nękaniu przez tzw. organizacje ekologiczne tych, którzy utrzymują miejsca pracy i zapłacą za nowe obowiązki. – Rząd doskonale zna możliwe skutki swojego projektu. W ocenie skutków regulacji opisuje niemiecką kampanię – 47 postępowań obejmujących 38 miast. W wielu z tych spraw dochodziło do orzeczeń nakazujących ostrzejsze działania, w tym zakazy dotyczące samochodów z silnikami Diesla – powiedział Skalik.
Ponadto, kontynuował poseł, artykuł 2 noweli nakazuje szybko aktualizować programy ochrony powietrza. – Jednocześnie projektowane przepisy przejściowe nie gwarantują, że nowe albo ostrzejsze obowiązki dotyczące paliw i urządzeń grzewczych będą oparte na aktualnych danych, analizie źródeł emisji, ocenie kosztów dla rodzin i firm oraz ochronie praw nabytych – ostrzegł polityk Konfederacji Korony Polskiej.
Postulaty Konfederacji Korony Polskiej
Ugrupowanie oczekuje zmian w projekcie. – Popieramy rozszerzenie sądowej kontroli władzy. Żądamy jednak, by projekt dopuszczał reprezentację przedsiębiorców i rzemiosła, obowiązek publikacji modeli i danych, test proporcjonalności, analizę rozwiązań mniej dolegliwych oraz ochronę ludzi, którzy kupili legalne urządzenia zgodnie z obowiązującym prawem – podkreślił Skalik.
– Nie ma usprawiedliwienia dla nierówności stron, niejasnych modeli ani legislacyjnego blankietu. Rzeczpospolita ma chronić zdrowie Polaków – to oczywiste – ale także ich dom, własność, pracę i bezpieczeństwo cieplne. Czyste powietrze nie usprawiedliwia brudnej legislacji i wspierania ideologicznego zaplecza klimatyzmu – podsumował.
