Dotkliwe podwyżki cen paliw. "Tusk wiedział, że musiałby dołożyć więcej"

Dotkliwe podwyżki cen paliw. "Tusk wiedział, że musiałby dołożyć więcej"

Dodano: 
Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, Andrzej Kosztowniak
Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, Andrzej Kosztowniak Źródło: PAP / Leszek Szymański
Prezydent nie ma najmniejszego wpływu na to, jakie są ceny paliw w Polsce. Ktoś, kto twierdzi inaczej, mija się z prawdą – mówi DoRzeczy.pl Andrzej Kosztowniak (PiS).

Średnia cena benzyny 95 to obecnie 7,44 zł/l, czyli o 15 gr/l więcej niż przed tygodniem. Benzyna 98 kosztuje z kolei średnio 8,25 zł/l. Cena oleju napędowego wzrosła o 35 gr/l do 7,99 zł/l, natomiast cena gazu LPG spadła o 4 gr/l do 3,05 zł/l – wynika z monitoringu e-petrol.pl.

Ceny paliw poszybowały w górę. Rząd zakończył pakiet CPN

1 lipca rząd zakończył się pakiet CPN. W związku z decyzją rządu ceny paliw ostro poszybowały w górę. Po zakończeniu pakietu CPN wygasły przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa – przede wszystkim benzyny i oleje napędowe, a także ustalana była cena maksymalna paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej – w połowie czerwca – wygasły przepisy o obniżce akcyzy na te paliwa.

Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 roku ze zbycia paliw ciekłych. W związku z decyzją prezydenta o skierowaniu ustawy do TK, rząd – na czele z premierem Donaldem Tuskiem – obarczył winą za wysokie ceny paliw... Karola Nawrockiego.

Tusk obarcza winą za wysokie ceny paliw Nawrockiego

Andrzej Kosztowniak, poseł PiS, były minister finansów, w rozmowie z DoRzeczy.pl przyznał, że decyzja prezydenta nie ma żadnego znaczenia na ceny paliw.

– Zyski dopiero, gdy powstaną w koncernach, czyli my zapłacimy za nie, to mogą być płacone albo nie. Narracja rządu to wierutna bzdura. Przepraszam za to określenie, ale jest ono adekwatne do sytuacji, jeżeli ktoś w ogóle tak przedstawia rzeczywistość – powiedział.

Ceny paliw biorą się z trzech elementów

Zwrócił uwagę na to, że ceny paliw w Polsce biorą się tak naprawdę z trzech elementów.

– Z ceny samej baryłki ropy naftowej, która jest dużo niższa kilka lat temu, bo oscyluje wokół 80-90 dolarów. Przypomnę, że kiedyś potrafiła kosztować nawet do 130 dolarów. Drugi element – cena pieniądza, czyli dolara najprościej mówiąc. Tutaj w zależności od tego, jaki mamy kurs dolara w relacji do złotówki, który dla dzisiejszej ekipy rządzącej jest dużo wygodniejszy. Trzecia rzecz – marża. To, ile płacimy w kategoriach zysku dla poszczególnych koncernów, czy stacji, które sprzedają. Stacje, które kupują w Polsce, kupują paliwa głównie z Orlenu, bo około 80 proc. to są paliwa, które pochodzą bezpośrednio z naszej rafinerii – wyjaśnił.

Andrzej Kosztowniak podkreślił, że "pan prezydent nie ma najmniejszego wpływu na to, jakie są ceny paliw w Polsce". – Ktoś, kto twierdzi inaczej, mija się z prawdą – dodał.

Fatalna sytuacja budżetu wpłynęła na decyzję rządu?

Na uwagę, że rząd zakończył pakiet CPN od 1 lipca, czyli w okresie wakacyjnym, kiedy Polacy wyjeżdżają najczęściej i pytany o to, dlaczego rząd to zrobił – czy odpowiedź jest prozaicznie prosta, dlatego że nie ma pieniędzy w budżecie, poseł PiS odpowiedział, że tak.

– Trzeba sobie jasno powiedzieć, że ochrona rynku, czyli dołożenie niejako do ceny, powoduje to, że kilka miliardów zł z budżetu państwa ubywa. Dlaczego Donald Tusk zrezygnował od 1 lipca z tego programu? Mógł go kontynuować, dlatego że od 1 lipca, tak naprawdę pod koniec czerwca, zaczyna się główny rzut wyjazdowy na urlopy. Wtedy polski transport kupuje najwięcej na rynku paliw – wyjaśnił.

Zdaniem posła PiS Donald Tusk wiedział o tym bardzo dobrze, że musiałby po prostu dołożyć więcej do pakietu CPN.

– Z drugiej strony, mając świadomość tego, że rynek bardzo dużo kupuje, jest w stanie też dużo więcej zarobić. Więc mamy do czynienia dzisiaj z sytuacją, w której to Donald Tusk z jednej strony – będzie zarabiał olbrzymi pieniądze w koncernie, czyli w Orlenie, ale z drugiej strony – w VAT i w akcyzie. Im więcej jest sprzedawane, tym więcej będziemy płacić podatków, bo płacimy je od pewnej podstawy. Więc używając najprostszego języka – Donald Tusk w tej sytuacji jest podwójnie albo wręcz potrójnie zarobiony – podkreślił.

Czytaj też:
"Cios wymierzony w polskich kierowców". Tusk znów skrytykował decyzję Nawrockiego
Czytaj też:
Ceny paliw dobijają kierowców. Czarnek apeluje: To jest ostatni moment

Rozmawiała Lidia Lemaniak

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także