Co się stało z pogromcami "ruskich onuc"?
  • Jan FiedorczukAutor:Jan Fiedorczuk

Co się stało z pogromcami "ruskich onuc"?

Dodano: 
Flagi Polski i Ukrainy, zdjęcie ilustracyjne
Flagi Polski i Ukrainy, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Na polskiej prawicy nawet najwięksi ukrainoentuzjaści tracą cierpliwość do Wołodymyra Zełenskiego. Po czterech latach mainstream powtarza słowo w słowo to, co pisaliśmy w „Do Rzeczy” od 2022 r. Lepiej późno niż wcale

N ie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”, „musimy wykorzystać wiekopomną szansę”, „na Ukrainie trwa wojna o demokrację” – takie hasła przez miesiące, jeżeli nie lata, dominowały w polskim mainstreamie. Gdy w „Do Rzeczy” wskazywaliśmy, jak absurdalnie brzmią podobne teksty, w najlepszym razie spotykaliśmy się z zupełnym niezrozumieniem. Szczególnie przedstawiciele okołopisowskiej prawicy pozostawali zacietrzewieni i nie dopuszczali do siebie ani informacji o korupcji na Ukrainie, ani tez o sprzecznych interesach obu narodów. Absolutnym szczytem tego zaślepienia był postulat budowy polsko-ukraińskiej federacji. Najgłośniejszym orędownikiem takiego tworu był bodaj Marek Budzisz ze Strategy & Future, ale w podobne tony uderzali choćby Jerzy Marek Nowakowski z Nowej Konfederacji, Tomasz Terlikowski, Marek Jakubiak czy prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także