N ie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”, „musimy wykorzystać wiekopomną szansę”, „na Ukrainie trwa wojna o demokrację” – takie hasła przez miesiące, jeżeli nie lata, dominowały w polskim mainstreamie. Gdy w „Do Rzeczy” wskazywaliśmy, jak absurdalnie brzmią podobne teksty, w najlepszym razie spotykaliśmy się z zupełnym niezrozumieniem. Szczególnie przedstawiciele okołopisowskiej prawicy pozostawali zacietrzewieni i nie dopuszczali do siebie ani informacji o korupcji na Ukrainie, ani tez o sprzecznych interesach obu narodów. Absolutnym szczytem tego zaślepienia był postulat budowy polsko-ukraińskiej federacji. Najgłośniejszym orędownikiem takiego tworu był bodaj Marek Budzisz ze Strategy & Future, ale w podobne tony uderzali choćby Jerzy Marek Nowakowski z Nowej Konfederacji, Tomasz Terlikowski, Marek Jakubiak czy prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
