Minister spraw wewnętrznych konsekwentnie podkreśla, że ich relacja nie była bliska, a sam Kacprzyk od dawna miał być poza jego politycznym otoczeniem.
"To nigdy nie była bliska znajomość"
– Poznaliśmy się około 2018 roku, ale nie była to nigdy bliska znajomość – mówi "Gazecie Wyborczej" Kierwiński. Kacprzyk przez lata był kojarzony z Nową Generacją – środowiskiem młodych działaczy blisko współpracujących z Koalicją Obywatelską. Kierwiński od razu jednak zastrzega: – Nowa Generacja nie jest naszą oficjalną młodzieżówką. Pytany, czy był promotorem politycznej kariery Kacprzyka, odpowiada krótko: – Nie, to nieprawda. I dodał: – Pan Kacprzyk nigdy nie był w żadnych władzach partyjnych na poziomie miasta czy województwa. Nie zasiadał również w radzie regionu, radzie powiatu czy sądzie koleżeńskim – mówił szef MSWiA w rozmowie z "Wyborczą".
Koniec politycznej kariery
Kierwiński przyznaje także, że to on rekomendował, by Kacprzyk nie startował w wyborach samorządowych w 2024 roku. – Ponieważ podjąłem taką decyzję i to rekomendowałem zarządowi powiatu – mówi. Jak tłumaczy, decyzja miała związek z zachowaniem Kacprzyka podczas kampanii parlamentarnej w 2023 roku. – W 2023 roku pan Kacprzyk niewłaściwie zachowywał się w trakcie kampanii wyborczej wobec niektórych kandydatów startujących z list KO – twierdzi minister. Dopytywany o szczegóły, mówi: – Zachowywał się w niekoleżeński sposób. Chodzi o jakość prowadzonej kampanii wyborczej. Więcej nie powiem – mówi "GW".
Kierwiński podkreśla ponadto, że od tamtego czasu praktycznie nie utrzymywał kontaktu z Kacprzykiem. – Od tamtego czasu straciłem Dawida Kacprzyka z radaru – mówi. – Z tego, co pamiętam, nie rozmawiałem z nim od ok. dwóch lat, aż do ostatniego tygodnia, kiedy opuścił partię – dodaje.
O pracy w szpitalu: Dowiedziałem się w ostatnich dniach
Minister przekonuje też, że nie wiedział o pracy Kacprzyka w Szpitalu Południowym. Na pytanie, kiedy dowiedział się, że były radny KO pracuje jako koordynator SOR, odpowiada: – W ostatnich dniach. Mówię o tym z pełną odpowiedzialnością za każde słowo: nie wiem, gdzie pracują wszyscy radni KO – mówi szef MSWiA.
Kierwiński zapewnia też, że nikt wcześniej go o Kacprzyku nie informował.
Relacja lekarza i SMS-y
Te deklaracje zderzają się jednak z doniesieniami TV Republika sprzed kilku dni. Według stacji jeden z lekarzy Szpitala Południowego już w maju 2025 roku miał alarmować Kierwińskiego o sytuacji w placówce i prosić o interwencję w sprawie Kacprzyka.
Sam minister w wywiadzie przyznaje, że taki kontakt był. – Jeden z pracowników szpitala, ale nie pan dr Jędrzejewski, informował mnie jedynie o przeprowadzce oddziału chirurgii do innej – jego zdaniem – gorszej lokalizacji – mówi. – Powiedziałem bardzo jasno, że rolą polityka nie jest interweniowanie w sprawy szpitali- podkreśla. – To nie są czasy pierwszych sekretarzy. Za pracę szpitala odpowiada jego dyrekcja, a nie politycy – mówi Kierwiński.
Po wybuchu afery Dawid Kacprzyk opuścił Koalicję Obywatelską i stracił pracę w Szpitalu Południowym.
Czytaj też:
"Ależ oni się boją". Czarnek: Cała machina ruszyła przeciwko sygnaliścieCzytaj też:
Kacprzyk przerywa milczenie. Wydał oświadczenie po głośnym wywiadzie
