Doktor Emil Jędrzejewski udzielił we wtorek wywiadu Kanałowi Zero. Lekarz stwierdził m.in., że na SOR Szpitala Południowego w Warszawie procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach kończyły się śmiercią pacjentów. Lekarz powiedział, że w szpitalu miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.
Jędrzejewski opowiedział o tym jak z tego powodu usiłował doprowadzić do zwolnienia Kacprzyka ze szpitala. Jego próby interwencji u dyrekcji szpitala oraz u prezydenta Trzaskowskiego zakończyły się niepowodzeniem, a wkrótce sam stracił pracę.
Tak tłumaczył się Trzaskowski
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i jego zastępcy zabrali głos podczas czwartkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, gdzie tłumaczył się z afery Koalicji Obywatelskiej w Szpitalu Południowym.
Wiceszef Koalicji Obywatelskiej zapewniał, że afera szpitalna zostanie wyjaśniona "do spodu". Polityk wskazał, że w sprawie padają zarzuty dotyczące kwestii "fundamentalnych, bezpieczeństwa pacjentów, standardów leczenia i ludzkiego życia". Dodał, że afera musi zostać "konsekwentnie, transparentnie i do bólu" wyjaśniona. Trzaskowski zadeklarował, że tak właśnie się stanie.
Ostatecznie Trzaskowski uzyskał podczas sesji Rady Warszawy wotum zaufania. Umożliwiły mu to głosy radnych Koalicji Obywatelskiej. Przeciw były natomiast klub radnych PiS oraz klub Lewica – Miasto Jest Nasze – Wspólne Jutro.
Standerski: Nie uczestniczyłbym w referendum ws. odwołania Trzaskowskiego
Do sprawy odniósł się w piątek na antenie Radia Zet wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
– To była decyzja warszawskich radnych Lewicy, także związana z innymi rzeczami tu w Warszawie, a nie tylko z aferą w Szpitalu Południowym. To była taka żółta kartka – powiedział polityk Lewicy. – Warszawska Lewica podjęła decyzja zgodnie ze swoim mandatem w Ratuszu, ja ani nie jestem Warszawiakiem, ani w tutejszych strukturach partii – zaznaczył.
Zdaniem Standerskiego, to "była taka żółta kartka dla prezydenta Trzaskowskiego". – Jeśli chodzi o ewentualne referendum w sprawie dowołania Trzaskowskiego, to nie ma o czym mówić. Ja osobiście bym w takim referendum nie uczestniczył. Uważam, że po to władze miasta mają kadencję, by przez ten czas swój manat sprawować – mówił wiceszef resortu cyfryzacji.
Czytaj też:
Reakcja na aferę w Szpitalu Południowym. To czeka lekarzyCzytaj też:
Kolejna afera pogrąża Trzaskowskiego. "Skandal goni skandal"
