Tak? To jak wytłumaczyć sytuację z wczoraj, gdy podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego w Strasburgu delegacje Koalicji Obywatelskiej, PSL, Nowej Lewicy oraz większość delegacji PiS, w sumie 10 europosłów, zagłosowały ręka w rękę za odarciem Europejczyków z prywatności i wprowadzeniem maksymalnie inwazyjnego systemu zautomatyzowanej inwigilacji wiadomości, przesyłanych nawet szyfrowanymi komunikatorami? Zwolennicy inwigilacji niestety to głosowanie wygrali – 331 do 304.
Sprawa jest bardzo ważna, ale nieprosta, trzeba więc trochę miejsca poświęcić na jej wyjaśnienie.
Gra toczy się o system Chat Control, pomysł jeszcze poprzedniej Komisji Europejskiej. Oficjalnym powodem jego powstania było zapobieganie rozpowszechnianiu CSAM, czyli Children Sex Abuse Materials – materiałów pedofilskich. Komisja wymyśliła sobie, że aby utrudnić działalność pedofilom, trzeba automatycznie skanować wszelkie wiadomości płynące komunikatorami i w ten sposób wychwytywać te podejrzane. Można mieć jednak poważne wątpliwości, czy to była faktyczna motywacja stworzenia systemu. Eksperci od początku wskazywali, że przesyłanie materiałów poprzez komunikatory stanowi w aktywności kręgów pedofilskich margines. W dodatku trudno mieć wątpliwości, że przestępcy, wiedząc przecież o skanowaniu wiadomości, przenieśliby swój proceder całkowicie w inne obszary. Nie mówimy tu bowiem o amatorach, ale o przestępcach wyrachowanych i na ogół doskonale się maskujących.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
