Według litewskiego prezydenta informacje potwierdzają wcześniejsze doniesienia zagranicznych mediów o możliwych prowokacjach wobec Polski i państw bałtyckich, których celem miałoby być sprawdzenie reakcji NATO.
Prezydent Litwy: Docierają do nas takie sygnały
W rozmowie z agencją BNS Gitanas Nauseda przyznał, że informacje o możliwych działaniach Rosji pochodzą bezpośrednio od litewskich służb. – Docierają do nas takie sygnały z naszych służb. Nie identyfikują one jednoznacznie miejsca ani czasu, ponieważ po prostu nie da się ich określić. My znamy jedynie samo planowanie lub cel – powiedział. Prezydent Litwy zaznaczył, że nie chodzi o działania na dużą skalę. – Nie mogę zaprzeczyć, że posiadamy takie informacje i że mówimy o operacjach kinetycznych, nie na dużą skalę, ale jednak ukierunkowanych, które z dużym prawdopodobieństwem mogą być skierowane na obiekty infrastruktury krytycznej – dodał.
Według Nausedy potencjalnym celem mogą być obiekty energetyczne i transportowe. – To może być wszystko, co jest w stanie po prostu zatrzymać funkcjonowanie tych obiektów, ponieważ same obiekty są ważne nie tylko dla siebie, ale także dla funkcjonowania całego systemu, a zwłaszcza naszej synchronizacji z systemem kontynentalnej Europy – powiedział.
Ostrzeżenia płyną od kilku tygodni
Pierwsze informacje o możliwych rosyjskich prowokacjach pojawiły się pod koniec czerwca. Onet, powołując się na źródła związane z polskimi służbami, informował o ryzyku ograniczonej prowokacji militarnej wobec Polski.
3 lipca brytyjski "The Telegraph" podał, że Stany Zjednoczone ostrzegły Polskę przed możliwością rosyjskiej prowokacji. Wśród analizowanych scenariuszy wymieniano ataki dronów lub rakiet na infrastrukturę krytyczną, uderzenia w obiekty energetyczne, działania hybrydowe przy granicy, a także ograniczone wtargnięcie rosyjskich lub białoruskich żołnierzy na terytorium Polski.
Kilka dni później "Washington Post", powołując się na amerykańskich urzędników, poinformował, że administracja USA od około miesiąca ostrzega europejskich sojuszników przed rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji.
Sikorski: Mamy wiarygodne informacje
9 lipca do sprawy odniósł się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas wspólnej konferencji prasowej z ministrem spraw zagranicznych Francji Jean-Noëlem Barrotem. – Mamy wiarygodne informacje, że Rosjanie znowu coś planują i celem tych ostrzeżeń jest odwiedzenie ich od wykonania tych prowokacji i oby tak się stało – powiedział.
– Rosja nie ma sił, by zaatakować NATO frontalnie – ocenił. Dodał jednocześnie: – To, do czego są zdolni, to jakiegoś rodzaju prowokacja z użyciem fałszywej flagi i dronów, być może ukraińskich dronów, a następnie udawanie, że odpowiadają na nasz fałszywy, nieistniejący atak. Oni grają w takie gry, musimy być na to przygotowani. Musimy im powiedzieć: wiemy, co planujecie.
Czytaj też:
Rosyjski samolot przechwycony przez Polskę. Kosiniak-Kamysz: Niech to będzie ostrzeżenie Czytaj też:
Rosja "odkurza" plany ataku na NATO? Kolejne ostrzeżenie z USA
