W czwartek ok. 4.00 rano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim rozbił się niezidentyfikowany obiekt. Wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało to około 13 minut. Mieszkańcy nie dostali żadnych dodatkowych ostrzeżeń, np. alertu RCB.
Dopiero po godz. 10:00 premier Donald Tusk poinformował, że "prawdopodobnie rosyjski pocisk CH101 naruszył w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną.
Opozycja i eksperci krytykują służby za zbyt powolną reakcję na incydent. Innego zdania jest wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która przekonuje, że armia "zadziałała bardzo dobrze".
– Dowódca ma różne możliwości podjęcia decyzji, podjął najlepszą możliwą decyzję. I o tym też dzisiaj mówił dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, pan generał Ireneusz Nowak, który zresztą jest czynnym pilotem F-16, podjął dzisiaj najlepszą możliwą decyzję, czyli to, żeby w tym momencie nie podejmować decyzji o zestrzeleniu. Mówił też jasno o tym, że jeżeli ta rakieta w tym momencie by nie spadła, to taką decyzję by chwilę później już podjął – powiedziała.
Wiceminister potwierdza: To rosyjska rakieta
Sobkowiak-Czarnecka powiedziała, że na 99.9 proc. na terytorium Polski spadła rosyjska rakieta Ch-101. Trwają czynności wyjaśniające, dlaczego rakieta znalazła się w naszej przestrzeni powietrznej.
– Jaka jest przyczyna tego, że znalazła się w polskiej przestrzeni powietrznej? Tej odpowiedzi dzisiaj jeszcze stuprocentowej nie mamy, choć faktem jest, że bardzo często Rosjanie manewrują tymi rakietami przy naszej granicy czy innymi obiektami. Często stosują taką technikę, w której podlatują do naszej granicy i dany obiekt wykonuje szybki zwrot i wraca na teren Ukrainy – powiedziała.
Czytaj też:
Ekspert: System powiadamiania jest archaiczny
Czytaj też:
"Kompromitacja". Kaczyński komentuje incydent z rosyjską rakietą
