Ukraiński prezydent podkreślił, że incydent z rosyjską rakietą skomentowało wielu europejskim przywódców. Zełenski wskazał, że "nie chodzi tu tylko o współczucie i o potępienie, ale o rakiety do obrony przeciwlotniczej i taki rodzaj nacisku na Rosję, który może powstrzymać tę wojnę, ataki i terror".
– Życie ludzi zależy od tego, czy oni [sojusznicy – red.] będą pomagać Ukrainie – powiedział i dodał, że dla bezpieczeństwa Ukrainy konieczne jest przekazanie przez sojuszników rakiet Patriot oraz NASAMS I IRIS-T.
Rosyjska rakieta nad Polską
O godzinie 3:40 polskie systemy wykryły niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. W celu jego rozpoznania poderwano dyżurny myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zniknął ze wskazań radarów. W rejon skierowano śmigłowiec Mi-24, którego załoga zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii.
Mieszkańcy okolicznych miejscowości relacjonowali, że nad ranem usłyszeli potężny huk. Policjanci odnaleźli na polu krater o średnicy około 10 metrów oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu.
Rzecznik Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE), pułkownik Martin O'Donnell, poinformował, że incydent był związany z rosyjskim ostrzałem Ukrainy. – W odpowiedzi na rosyjski pocisk rakietowy nieznanego obecnie typu, który wleciał w polską przestrzeń powietrzną, a następnie rozbił się na terytorium Polski – jeden z wielu pocisków wystrzelonych przez Rosję w kierunku Ukrainy w nocy – NATO i Polska uruchomiły obronę powietrzną i naziemną – przekazał.
Z kolei sekretarz generalny NATO Mark Rutte w rozmowie z polskim premierem podkreślił, że Sojusz będzie wzmacniać gotowość do obrony "przed wszelkimi zagrożeniami, w tym atakami rakietowymi".
Czytaj też:
Tomczyk: W kierunku Polski leciało więcej rakiet Czytaj też:
Sobkowiak-Czarnecka: Wszystko zadziałało tak jak powinno
