W piątek lider Rozwoju Plus Mateusz Morawiecki wezwał marszałka Sejmu i koalicję rządzącą do powołania komisji śledczej ws. afery Zondacrypto. Z kolei w poniedziałek były premier przedstawił projekt uchwały w tej sprawie.
– Rzadko się zgadzam z obecnym premierem, ale tutaj uważam, że ta sprawa powinna być wyjaśniona do bólu. Rozwój Plus wnosi o powołanie komisji śledczej, która wyjaśni tę sprawę od 2019 r. Ja się niczego nie obawiam. Mam nadzieję, że PiS również podpisze się pod tą uchwałą – powiedział na antenie RMF FM.
PiS przeciwko komisji ds. afery
Była partia Morawieckiego jest jednak sceptyczna wobec takiego pomysłu. Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek wątpi, czy przy obecnej sejmowej konfiguracji powoływanie komisji ma w ogóle sens.
– Sam byłem w komisji śledczej, w której pan Joński specjalizował się w przyciskaniu guzika po to, żeby nie dopuścić do głosu nikogo, kto chciałby zadać trudne pytanie. Nie wydaje mi się, żeby komisja śledcza w tych warunkach, przy tej większości sejmowej, miała jakikolwiek sens i mogłaby w ogóle cokolwiek wyjaśnić z afery, która obciąża większość dzisiejszą sejmową i rząd przez nią stworzony. Trzeba szukać takich rozwiązać, które będą skuteczne – powiedział podczas konferencji prasowej.
Jednocześnie były minister edukacji zapewnił, że PiS "poprze każde rozwiązanie, które będzie prowadziło do skutecznego wyjaśnienia" afery Zondacrypto, którą Czarnek określił mianem "afery Donalda Tuska i koalicji 13 grudnia". Jego zdaniem, służby od miesięcy wiedziały o nieprawidłowościach w działalności giełdy kryptowalut, ale nie informowały o tym społeczeństwa.
– Służby (...) nie informowały przez kolejne miesiące nikogo o tym, że pan Kral rzeczywiście może narazić na utratę wielomilionowych kwot przez polskich obywateli, polskie firmy, polskie podmioty – podkreślił.
Czytaj też:
Kaczyński reaguje na aferę Zondacrypto. Będzie specjalna narada Czytaj też:
Czarnek nie wytrzymał i ostro skrytykował Morawieckiego. "Całkowity upadek tego człowieka"
