Gen. Ołeh Iwaszczenko udzielił wywiadu agencji Ukrinform. Szef ukraińskiego wywiadu ostrzega, że w najbliższych miesiącach Rosja nadal będzie testować reakcje NATO. Prowokacje będą miały miejsce na wschodniej flance Sojuszu, a więc w Polsce, ale także w Rumunii czy państwach bałtyckich.
– Można tu wspomnieć o przypadku (...) rosyjskiego pocisku manewrującego Ch-101 w Polsce 30 lipca. Od początku lotu trajektoria rakiety różniła się od grupy pocisków wystrzelonych na terytorium Ukrainy, co świadczy o celowym charakterze tych działań – powiedział.
Iwaszczenko zwrócił też uwagę na to, co dzieje się na Białorusi. Rosja rozmieściła tam pododdziały 101. Brygady Rakietowej, uzbrojonych w system rakietowy Oriesznik.
– Niepokoi nas fakt, że Białoruś otrzymała zezwolenie na umieszczenie na swoim terytorium nadajników sygnałów radiowych, które kierują rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne typu "Shahed" na ukraińskie obiekty cywilne i infrastrukturę krytyczną – wskazał.
Iwaszczenko ostrzega także, że Rosja nadal ma potencjał i zasoby na prowadzenie wojny jeszcze przez dwa lata. Zaapelował także do zachodnich sojuszników o uszczelnienie sankcji i odcięcie Rosji od dostaw komponentów elektronicznych.
Rosja prowokuje Polskę
W czwartek polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Incydent miał miejsce 40 km na północ od Ustki. Rosyjski samolot nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego.
Czwartkowy incydent to już druga taka sytuacja w tym tygodniu. W poniedziałek (31 sierpnia) polskie myśliwce przechwyciły rosyjskiego Ił-a, który znajdował się 30 km na północ od Łeby. Jak poinformował szef MON, nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem.
Czytaj też:
Wojsko Polskie postawione na nogi przez stado ptaków. Nowy komunikat Czytaj też:
USA przećwiczyły scenariusz wojny Rosji z Europą w 2028 roku
