W środę policja zatrzymała obywatela Ukrainy, który próbował dostać się na teren XXXIV Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego z udziałem Władysława Kosiniaka-Kamysza. Miał przy sobie amunicję. Policję wezwała ochrona wydarzenia.
43-letni obywatel Ukrainy miał przy sobie kilka sztuk amunicji. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane. Ustalane jest między innymi, w jaki sposób wszedł w posiadanie amunicji i co było jego celem, czemu chciał ją wnieść.
Mężczyzna próbował wejść na teren targów tuż przed tym, jak rozpoczęła się ceremonia otwarta, w której brał udział m.in. minister obrony narodowej i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Konfederacja apeluje po raz kolejny: Procedury teraz
Politycy Konfederacji wielokrotnie apelowali do władz, by odpowiednio wcześniej zadbały o to, aby po rozejmie regularni żołnierze z Ukrainy nie przyjeżdżali do Polski, ponieważ – jak zawsze w okresach powojennych – będą stanowić potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Poseł Krzysztof Mulawa z Konfederacji zaapelował, żeby polskie państwo już teraz opracowało rygorystyczne procedury kontroli osób przyjeżdżających do Polski.
Mulawa: Bezpieczeństwo Polaków musi być najważniejsze
"Czy naprawdę musi wydarzyć się coś strasznego, żeby Warszawa zrozumiała, że bezpieczeństwo Polaków musi być najważniejsze? Nie ma dnia bez jakiegoś skandalu lub afery z obcokrajowcami. To już standard" – napisał parlamentarzysta.
Mulawa zwrócił uwagę, że Ukrainiec odmówił składania wyjaśnień, co jest bardzo podejrzane. "I właśnie TUTAJ pojawia się pytanie: czy to naprawdę wystarczy? Jeżeli ktoś przyjeżdża do Polski z ostrą amunicją i zostaje zatrzymany, państwo musi dokładnie sprawdzić, kim jest ta osoba, skąd miała amunicję, po co przyjechała i czy nie stanowi zagrożenia. I właśnie dlatego nie możemy czekać, aż wydarzy się tragedia" – czytamy dalej w jego wpisie na X.
"Musimy już dzisiaj przygotować rygorystyczne procedury kontroli osób przyjeżdżających do Polski. Szczególnie mężczyzn w wieku poborowym z państw objętych wojną lub obcych nam kulturowo. Nie chodzi o odpowiedzialność zbiorową. Chodzi o skuteczną weryfikację, bezpieczeństwo i wiedzę o tym, kto wjeżdża do naszego kraju" – podkreślił polityk Konfederacji.
"Granica musi chronić obywateli"
"Musimy też myśleć kilka kroków do przodu. Po zakończeniu wojny część ludzi będzie chciała wyjechać z Ukrainy. Polska może stać się jednym z głównych kierunków migracji. Państwo musi być na to przygotowane już teraz, a nie dopiero wtedy, gdy pojawi się problem. Niekontrolowany napływ ludzi z traumami wojennymi to gotowy przepis na tragedię…" – zwrócił uwagę Mulawa.
"To samo powinno dotyczyć Białorusi i Gruzji wszędzie tam, gdzie istnieją realne przesłanki potencjalnego niebezpieczeństwa. Praca, leczenie, transport, rodzina czy inne uzasadnione przypadki? Oczywiście. Ale wszystko musi być dokładnie sprawdzane. Granica ma chronić obywateli, a nie być tylko formalnością. Nie czekajmy na tragedię. Zbudujmy procedury TERAZ, póki jeszcze mamy czas!" – podsumował.
Czytaj też:
Drugi incydent na targach w Kielcach. Kwas masłowy rozlany przy stoisku Izraela Czytaj też:
Ukrainiec sterroryzował sklep w Warszawie. Interwencja policji
