Czy postulaty AfD są szkodliwe dla Polski? Lisicki komentuje

Czy postulaty AfD są szkodliwe dla Polski? Lisicki komentuje

Dodano: 
Paweł Lisicki, red. naczelny "Do Rzeczy"
Paweł Lisicki, red. naczelny "Do Rzeczy" Źródło: PMPG / Julita Ledzińska
Czy sprzeciw wobec masowej migracji, centralizacji UE, waluty euro, a poparcie silnych granic, suwerenności narodów i własnej waluty, to postulaty niebezpieczne dla Polski? – pyta retorycznie Paweł Lisicki, komentując sukces AfD.

W najnowszym komentarzu politycznym na kanale YouTube "Do Rzeczy" Paweł Lisicki zwrócił uwagę m.in. na nerwowe reakcje establishmentów w Polsce i w Europie na wygraną demonizowanej niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec w wyborach landowych w Saksonii-Anhalt. Premier Donald Tusk napisał, że z wygranej AfD cieszą się tylko "idioci" i "zdrajcy".

Paweł Lisicki o postulatach AfD

Redaktor naczelny "Do Rzeczy" zaproponował natomiast, by zastanowić się na chłodno, czy główne postulaty głoszone przez AfD naprawdę są niekorzystne dla Polski, jak twierdzi część polskich polityków i mainstreamowe ośrodki medialne.

Jego zdaniem, biorąc za punkt odniesienia agendę globalistyczną – nazywane jest to "interesem europejskim" – to program AfD rzeczywiście należałoby ocenić negatywnie. Patrząc jednak w kategoriach polskiego interesu narodowego, to nie sposób uznać kilku głównych postulatów AfD za szkodliwe, czy groźne.

Walka z masową migracją

Lisicki przypomniał, że pierwszym i najważniejszym hasłem i postulatem AfD jest obrona Niemiec przed masową migracją. – Czy to jest hasło, które Polacy mogą uważać za szkodliwe, niebezpieczne dla Polski? Moim zdaniem w żadnym wypadku – powiedział publicysta. – Podstawowe hasło mówiące, że trzeba bronić suwerenności i tożsamości narodowej, stopując migrację z państw muzułmańskich, jest hasłem, które powinno być drogie sercu każdego Polaka – ocenił, dodając, że Polska na szczęście nie miała w rządzie kogoś takiego jak kanclerz Angela Merkel.

Konsekwencje polityki masowej migracji, są dziś znane i oczywiste, a Niemcy sami sprowadzili na siebie to nieszczęście, przypomniał publicysta. W tym kontekście zwrócił także uwagę, że w praktyce rzekomo centroprawicowe CDU przestało się czymkolwiek różnić od lewicowej SPD. Obie stały się partiami władzy realizującymi agendę globalistyczną, choć opakowaną nieco innymi hasłami. Prostym przykładem jest właśnie masowa migracja. CDU mówi "nie", po czym latami na masową skalę sprowadza do kraju imigrantów z Afryki i państw muzułmańskich.

– [...] Efekt jest taki, że z punktu widzenia przeciętnego Niemca między CDU a SPD zaniknęła jakakolwiek granica. Mają do czynienia z klasycznymi partiami władzy, partiami establishmentu [...] a ich prawdziwa ideologia jest lewicowo-globalistyczna – powiedział Lisicki.

Suwerenność narodów

Kolejna kwestia nieustannie przebijająca się w wypowiedziach polityków AfD, to bardzo mocne podkreślanie suwerenności narodowej i zapowiedzi zmiany formuły funkcjonowania Unii Europejskiej. Rzecz w tym, by kluczowe decyzje były podejmowane przez suwerenne państwa narodowe, a nie przez Brukselę. – Czy to jest szkodliwe dla Polski? Czy to jest postulat, którego Polacy powinni się bać? W żadnym wypadku – zauważył Lisicki.

Przy tej okazji redaktor zwrócił uwagę na fenomen Friedricha Merza, który kanclerzem z prawdopodobnie najniższym poparciem społecznym w dziejach, a jego działania i wypowiedzi wskazują, że nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. W jednej z najbardziej absurdalnych wypowiedzi oznajmił, że ci, którzy zapowiadają masowe deportacje imigrantów, chcą „czystek etnicznych”.

Własna waluta Niemiec

Alternatywa zapowiada też powrót do niemieckiej marki, zamiast unijnego euro. Na wspólnej walucie bogacą się bowiem głównie wielkie korporacje i ludzie establishmentu, natomiast przeciętni Niemcy nie mają z tego żadnych korzyści. Przeciwnie – społeczeństwo niemieckie stopniowo ulega pauperyzacji.

– Czy dla Polski głoszenie w Niemczech odejścia od euro, co de facto oznaczałoby koniec wspólnej waluty europejskiej, jest złe? Moim zdaniem w żadnym wypadku – powiedział redaktor. Na szczęście to jest jedyna rzecz, na którą boi się zamachnąć Donald Tusk i jego kamaryla. Boi się wprowadzić w Polsce euro, bo jest silny opór społeczny, przywiązanie do własnej waluty i jeszcze jakieś resztki zdrowego rozsądku, które sprawiają, że Polacy nie przyjęli euro. Bardzo rozsądne podejście – zwrócił uwagę Lisicki.

W dalszej części materiału Paweł Lisicki zwrócił uwagę na różnice w podejściu do wojny na Ukrainie pomiędzy obecną władzą w Berlinie a Alternatywą dla Niemiec.

Paweł Lisicki
Czytaj też:
Braun komentuje sukces AfD i ostrzega: Gotowi napuścić jednych na drugich
Czytaj też:
"Hałaśliwe chamstwo". Niemiecka prasa komentuje ostatnie wydarzenia w Bundestagu

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Czytaj także