Brzoska, który w przeszłości sam stał się ofiarą fałszywych reklam, przytoczył kilka danych ze wspomnianego raportu. Wynika z nich, że Meta zarobiła w zeszłym roku w Polsce 760 mln złotych dzięki wyświetlaniu tego typu nieprawdziwych treści. To ok. 37 proc. przychodów raportowanych przez polską spółkę i prawie 4 razy więcej niż globalne 10 proc., które Meta wskazuje we własnych opracowaniach.
Biznesmen wskazał również, że reklamy oszukańcze to 10,85 proc. zasięgu wszystkich reklam na platformach Mety w Polsce. 41 proc. tego typu treści w ogóle nie widać w Bibliotece Reklam Mety. Z kolei w szerszym wariancie to blisko 70 proc.
W Polsce brakuje przepisów
Brzoska przypomniał, że w listopadzie 2025 r. Reuters ujawnił wewnętrzne dokumenty Mety, w których sam koncern szacował, że reklamy oszukańcze i dotyczące zakazanych towarów to ok. 10 proc. jego globalnych przychodów (ok. 16 mld USD rocznie).
"W Polsce, według niezależnej analizy Instratu, prawie 4 razy więcej! Nie jesteśmy wyjątkiem. Jesteśmy poligonem bezkarności. Jak to możliwe? Bo kontrola jest fikcją! Biblioteka Reklam, która według art. 39 DSA ma być niezawodnym narzędziem przejrzystości, w praktyce ukrywa problem: limit 50 tys. rekordów dziennie, tajemnicze «nieznane błędy» przerywające pobieranie, do tego nawet 24-godzinne opóźnienie, w którym oszuści podmieniają treść reklamy na neutralną" – napisał Brzoska na swoim koncie na platformie X.
Właściciel InPostu wskazał, że we wspomnianej bibliotece figuruje jego wizerunek, który jest wykorzystywany do reklamy dżinsów. DSA obowiązuje w całej UE, ale w Polsce brakuje przepisów wykonawczych. Nadzór nad Meta sprawuje Komisja Europejska.
Brzoska domaga się zdecydowanych działań od kierownictwa polskiego oddziału amerykańskiego giganta.
Czytaj też:
Wojna Brzoski z Meta o pieniądze ze scamu. Koncern będzie się tłumaczył
Czytaj też:
Polska chce drakońskiej kary dla Mety. Jest reakcja firmy
