Lisicki: Aż nie wiem, którą komisję śledzić. Ziemkiewicz: Na razie złapali Tuleyę

Lisicki: Aż nie wiem, którą komisję śledzić. Ziemkiewicz: Na razie złapali Tuleyę

Dodano: 
Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki w programie "Polska Do Rzeczy"
Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki w programie "Polska Do Rzeczy" Źródło: YouTube
Zastanawiam się, czy z tymi komisjami nie jest trochę tak, jak ze sprzątaniem w wojsku. Nie chodzi o to, żeby było czysto, ale żeby wojsko miało zajęcie – mówi Rafał Ziemkiewicz.

W środę przed komisją śledczą ds. wyborów korespondencyjnych stanęły prokurator Ewa Wrzosek oraz wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów Edyta Dudzińska. Na wniosek pierwszej ze świadków z obrad został wykluczony Michał Wójcik. Następnie, również po wniosku świadek, posiedzenie musiał opuścić Dariusz Joński, przewodniczący komisji.

W związku z nieobecnością poseł KO Magdaleny Filiks oraz poparciem wniosku przez polityka Konfederacji, Joński został ostatecznie wykluczony z obrad. Obecny na sali poseł PiS Przemysław Czarnek skwitował całą sytuację krótkim pytaniem: "Na żywo idzie ten cyrk?".

Lisicki i Ziemkiewicz komentują

W najnowszym odcinku programu "Polska Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki skomentowali m.in. prace trzech komisji śledczych. – Stajemy przed nie lada wyzwaniem, by opisać śledzenie wszystkich strasznych rzeczy, jakie działy się za rządów PiS-u. Działa komisja ds. wyborów kopertowych, ds. Pegasusa i ds. afery wizowej. Ta pierwsza działa już od jakiegoś czasu, ale mam wrażenie, że ona działa, działa i co? I nic – powiedział red. naczelny "Do Rzeczy".

– Zastanawiam się, czy z tymi komisjami nie jest trochę tak, jak ze sprzątaniem w wojsku. Nie chodzi o to, żeby było czysto, ale żeby wojsko miało zajęcie. Zauważam, że Donald Tusk połowę swoich posłów wziął do rządu, choć to ciekawe, że nawet nie wiadomo, ilu mamy ministrów. Okazuje się, że premier Mateusz Morawiecki był bardzo powściągliwy w zatrudnieniu. Jakby chciał teraz zrobić pełne spotkanie z rządu, to chyba trzeba Stadion Narodowy wynająć. Druga połowa znalazła zatrudnienie w komisjach śledczych. Wtedy nie będzie czasu na knucie, bo wszyscy będą zajęci – kpił Rafał Ziemkiewicz.

– Tylko kogo to pasjonuje? Czasem rzucam okiem, jak wyglądają te przesłuchania. Obserwowałem np. zainteresowanie przy okazji Elżbiety Witek. Generalnie tytuły były tak beznadziejne, że to oznacza, że nie są niczego z tego wykrzesać – wskazywał Paweł Lisicki.

Zwiastun 273. odc. programu "Polska Do Rzeczy". Całość dostępna dla naszych Subskrybentów.

Czytaj także