Niemiecki sąd zdecydował w sprawie ks. Dariusza Oko

Niemiecki sąd zdecydował w sprawie ks. Dariusza Oko

Dodano: 2
Ks. prof. Dariusz Oko
Ks. prof. Dariusz Oko Źródło: PAP / Wojciech Pacewicz
Zawieszeniem postępowania pod warunkiem zapłacenia 3 tys. euro nawiązki zakończył się przed sądem rejonowym w Kolonii proces ks. prof. Dariusza Oko.

W sierpniu 2021 r. ks. prof. Dariusz Oko i niemiecki teolog ks. prof. Johannes Stöhr zostali skazani na karę grzywny w wysokości 4 800 euro za "podżeganie do nienawiści" w ramach opublikowanego w naukowym czasopiśmie "Thelogisches" artykułu opisującego zjawisko wewnątrzkościelnej zorganizowanej grupy przestępczej, działającej na szkodę nieletnich oraz wykorzystującej zależnych od niej kleryków. Grupa połączona była homoseksualnymi praktykami i wzajemnym wsparciem swoich członków.

W piątek w niemieckiej Kolonii odbyła się rozprawa, która zakończyła się ugodą.

– Pani sędzia razem z prokuratorem zaproponowali ugodę i polubowne rozwiązanie sprawy. Powiedzieli, że mogą wstrzymać proces tylko musimy w jakiś sposób przeprosić i zapłacić nawiązkę dla organizacji charytatywnej – powiedział ks. prof. Oko. – To nie jest grzywna, bo ja nie jestem ukarany, osądzony – dodał.

"Dalej mogę pisać o lawendowej mafii"

Według relacji księdza, adwokaci powiedzieli mu, że propozycja sądu jest "świetna" i trzeba ją przyjąć. – Niweluje poprzedni wyrok i zupełnie zmienia sytuację. Proces jest wstrzymany, a skończy się, kiedy zapłacimy nawiązkę. Jesteśmy wolni, nieukarani i nasz tekst jest wolny – podkreślił.

Jak tłumaczył, istniało zagrożenie, że gdyby zostali prawomocnie skazani, artykuł zostałby ocenzurowany, a ks. prof. Oko nie mógłby wydać w Niemczech książki.

Zaznaczył, że decyzja sądu oznacza, że dalej może pisać o tzw. lawendowej mafii w Kościele katolickim. – W tym sensie odczytuje to jako zwycięstwo, bo celem było zakneblowanie nas – powiedział kapłan.

Czytaj też:
Ks. prof. Oko: To przede wszystkim geje są agresorami w Kościele

Źródło: DoRzeczy.pl
 2
Czytaj także