Radykalna niewyrazistość
  • Rafał A. ZiemkiewiczAutor:Rafał A. Ziemkiewicz

Radykalna niewyrazistość

Dodano: 
Orzeł z białej czekolady został odsłonięty na zakończenia marszu "Orzeł może" 2 maja 2013 roku przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie
Orzeł z białej czekolady został odsłonięty na zakończenia marszu "Orzeł może" 2 maja 2013 roku przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie Źródło: PAP / Jacek Turczyk
SUBOTNIK ZZA ŚCIANY Dzień Flagi to, delikatnie mówiąc, święto dziwaczne. Wszyscy wiedzą, że trzeba było jakoś nazwać dzień między świętem komunistycznym a antykomunistycznym, w którym ludzie i tak masowo robili sobie wolne. Czy naprawdę wolny dzień musi koniecznie być świętem czegoś, nie wiem. Ale jeśli przyjąć, że tak, należało go nazwać Dniem Grila. Taką miałem wtedy koncepcję.

Dojmującym symbolem bezsensu były obchody 2 maja, jakie urządził swego czasu Bronisław Komorowski. Stara sprawa, ale pośmiejmy się jeszcze raz. Obchody, urządzone wspólnie przez Kancelarię Prezydenta i Polskie Radio – konkretnie „Trójkę”, a raczej, pod rządami redaktor Magdy Jethon, „Trujkę" – odbywały się pod hasłem „Orzeł może”. Celem deklarowanym było radosne świętowanie w masowym gronie faktu, że jest w Polsce fajnie, oraz zwrócenie na ten fakt uwagi całego społeczeństwa, które, jak wynikało z przekazu organizatorów, jest nie wiadomo dlaczego ponure i nie cieszy się jak należy.

Centralnym momentem obchodów miało być podzielenie między uczestników, zwołanych pod Pałac Prezydencki i zjedzenie wielkiego, czekoladowego orła. Nie doszło to do skutku wobec sprzeciwu Sanepidu, który obawiał się, że niemożność zachowania podczas ulicznej masówki norm sanitarnych doprowadzić może do masowego zatrucia, ostatecznie więc tylko ulepionego z białej czekolady ptaka obnoszono i celebrowano. Ponadto rozdawano uczestnikom zgromadzenia różowe choragiewki i wielkie okulary w różowych oprawkach z ciemnymi szkłami. Różowe były też karteczki, którymi zasypano cała warszawę z wynajętych helikopterów. Na drugiej stronie różowej karteczki znajdował się karykaturalny rysunek orła, który gestem popisującego się kulturysty pręży prawe skrzydło z wielkim bicepsem, oraz jedna z celowo na ten cel przygotowanych sentencji. Ja zapamiętałem taką: „jestem orzeł, spadłem z nieba, uśmiechu mi tu potrzeba”, wszystkie inne były mniej więcej w podobnym duchu i stylistyce.

Źródło: DoRzeczy.pl
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Rafała A. Ziemkiewicza
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także