Tajna współpraca UE z narkodyktaturami popieranymi przez Moskwę?
  • Małgorzata WołczykAutor:Małgorzata Wołczyk

Tajna współpraca UE z narkodyktaturami popieranymi przez Moskwę?

Dodano: 93
Josep Borrell w Parlamencie Europejskim
Josep Borrell w Parlamencie Europejskim / Źródło: Flickr / European Parliament / CC BY 2.0
Wiarygodność UE spada już nie tylko w oczach Polaków zmęczonych ideologicznymi sporami z Brukselą, ale też w oczach przeciętnego Europejczyka, który nie rozumie dlaczego jeden z najbogatszych regionów świata nie potrafi zapewnić sobie tempa szczepień na poziomie Serbii czy Izraela.

Kolejny wstydliwy czy haniebny rozdział otwiera jednak sprawa współudziału struktur unijnych dyplomacji w negocjacjach z narkokomunistycznymi tyraniami. Odkąd Josep Borrell – wiceprzewodniczący KE i wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych podjął tajną, samozwańczą misję negocjowania z reżimem Maduro – hiszpańska partia VOX nie ustaje w próbach odsunięcia rodaka od funkcji. Borrell i jego „Ministerstwo Spraw Zagranicznych” w Brukseli zdaje się rozwijać swoją koncepcję prowadzenia polityki zagranicznej Unii, daleką od tej uzgodnionej przez państwa członkowskie.

Eurodeputowani piszą do Borrella

Wczoraj skierowano na jego ręce list, który podpisało zgodnie 50 eurodeputowanych, w tym wielu z Polski i to niezależnie od barw. Figurują pod nim zgodnie nazwiska kilkunastu eurodeputowanych tak z PiS-u jak i KO: A. Fotygi, E. Kopacz, A. Halickiego, J. Lewandowskiego, J. Saryusza Wolskiego i innych. Pismo jest apelem o wyjaśnienie powodu tych zakulisowych rozmów z delegacją nielegalnego Zgromadzenia Narodowego Boliwariańskiej Republiki Wenezueli i wyraża oburzenie z powodu działań, które „poważnie naruszają wiarygodność UE, ponieważ wywołują w opinii publicznej wrażenie, że rozmówcy z ramienia Wysokiego Przedstawiciela i Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych są akolitami ohydnego reżimu Nicolása Maduro”.

Warto przypomnieć przy okazji, że KE tak zatroskana o stan praworządności Polski i Węgier, wciąż pozwala swemu wysokiemu przedstawicielowi na tajne rozmowy z ludobójczym reżimem Maduro. Wenezuela rozwinęła socjalistyczny eksperyment, który przerodził się w rodzaj narkotykowej dyktatury, a ten jest odpowiedzialny za makabryczne zbrodnie i exodus 5,5 miliona Wenezuelczyków. Szacuje się, że od 2014 roku ludzie Maduro pozbawili życia niemal 20 000 osób w pozasądowych egzekucjach, setki innych „zniknęły” bez śladu. Istnieją też dowody okrutnych tortur i ponad 15 000 arbitralnych aresztowań.

Kulisy sprawy

Ciekawsze są jednak okoliczności towarzyszące tej sprawie, bo jak donosi korespondent dziennika ABC z Waszyngtonu:

„Nowe kierownictwo wywiadu USA, powołane przez Joe Bidena, uznało rosyjską ingerencję za największe zagrożenie dla Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza ze względu na jej rosnące poparcie dla reżimów Kuby i Wenezueli. W corocznym raporcie dla Kapitolu, który nie był publikowany od dwóch lat z powodu napięć Donalda Trumpa z agencjami wywiadowczymi, te ostatnie potwierdzają, że „na kontynencie amerykańskim Rosja wzmocniła swoje poparcie dla Wenezueli i Kuby, sprzedaje broń i zawiera porozumienia energetyczne mające na celu próbę rozszerzenia dostępu do rynków i zasobów naturalnych w Ameryce Łacińskiej, częściowo w celu przeciwdziałania niektórym skutkom sankcji. (…)

Szczególnie niepokojąca dla Waszyngtonu jest obecność Rosji w Wenezueli, jako że Kreml otwarcie wspiera reżim pomocą wojskową. Raport mówi, że zagrożenie dotyka nie tylko USA, ale także ich sojuszników w Europie. (…) Amerykańskie agencje wywiadowcze są przekonane, że Wenezuela i Kuba oddały się w ręce Kremla, aby przeciwdziałać skutkom surowego reżimu sankcyjnego zastosowanego przez Trumpa. Biden nie sformułował jeszcze jasnej polityki sankcji wobec obu reżimów i na razie utrzymuje te, które już obowiązują”. (ABC, 16.04.2021, D.Alandete „Oficjalny raport wywiadu USA wskazuje na zależność Maduro od Rosji”).

Dziennik ABC już wcześniej donosił o kopalni złota i diamentów w Wenezueli, które reżim oddał Rosji w zamian za bratnią pomoc. Tym bardziej zadziwia uwikłanie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych w obronę krwawych reżimów socjalistycznej Wenezueli i Kuby. Każdy, kto oczekiwał racjonalnej polityki zagranicznej od podwładnych Ursuli von der Leyen przyznać musi, że się mylił a Ojcowie założyciele UE przewracać się mogą w grobie.

Im więcej w Brukseli krasomówczych wystąpień o „prawach człowieka i wartościach unijnych”, tym więcej wszechobecnej lewicowej ideologii i coraz więcej dominacji Rosji, która pręży muskuły już nie tylko na Morzu Czarnym, ale w Wenezueli, na Kubie i w Ameryce Łacińskiej. Całe szczęście, że można jeszcze liczyć na hiszpańskich konserwatystów pod wodzą Hermanna Tertscha, potrafiących potępić unijnych wysłanników, którzy mniej lub bardziej świadomie pracują na rzecz wspierania totalitarnych reżimów. I na rzecz Kremla, oczywiście, który stoi za nimi z bratnią pomocą wojskową...

Czytaj też:
Niech żyje Stalin! Przemarsz komunistów przez centrum Madrytu
Czytaj też:
"Gwałty na żywo" w Muzeum Prado, czyli o nowych szaleństwach lewicy

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 93
Czytaj także