Bezpośrednia linia Moskwa–Waszyngton. Reuters ujawnia kiedy jej użyto

Bezpośrednia linia Moskwa–Waszyngton. Reuters ujawnia kiedy jej użyto

Dodano: 
Prezydenci Rosji i USA. Spotkanie Władimira Putina i Joe Bidena w Genewie
Prezydenci Rosji i USA. Spotkanie Władimira Putina i Joe Bidena w Genewie Źródło: PAP / Peter Klaunzer
Linia komunikacyjna między przedstawicielami sił zbrojnych USA i Rosji została użyta dotychczas tylko raz – podaje agencja Reutera.

Specjalna linia komunikacyjna między przedstawicielami amerykańskich i rosyjskich sił zbrojnych została stworzona, kiedy Władimir Putin zdecydował się zaatakować Ukrainę. Jak relacjonuje Reuters, od początku konfliktu została użyta tylko raz.

Co doprowadziło do użycia "linii dekonfliktowej"?

Wypowiadający się anonimowo urzędnik potwierdził, że Stany Zjednoczone zdecydowały się na zainicjowanie kontaktu za pośrednictwem "linii dekonfliktowej", aby przekazać Moskwie swoje zaniepokojenie operacjami wojskowymi Rosji w pobliżu infrastruktury krytycznej Ukrainy.

Agencji nie udało się ustalić, kiedy doszło do tego kontaktu i które konkretnie działania Kremla wywołały taką reakcję władz w Waszyngtonie.

Rozmówca Reutersa odmówił podania szczegółów w tym zakresie, ale potwierdził, że nie chodziło o sytuację z 15 listopada, kiedy dwa pociski spadły na terytorium Polski. Dziennikarze spekulują, że kontakt pomiędzy przedstawicielami sił zbrojnych mógł zostać zainicjowany w związku z działaniami rosyjskich sił na terenie Zaporoskiej Elektrownii Jądrowej.

"Nagrania nie pokazują ze 100-proc. pewnością"

Przypomnijmy, że w wyniku eksplozji w Przewodowie zginęło dwóch obywateli Polski, a służby wciąż badają okoliczności eksplozji.

Kilka dni po tragedii w Przewodowie premier Mateusz Morawiecki mówił podczas konferencji prasowej o nagraniach Straży Granicznej, które analizowane są w związku z wybuchem.

Szef polskiego rządu został wówczas zapytany, czy Kijów przyznał się, że to ukraińskie wojska wystrzeliły pocisk. – Jeszcze tego nie wiemy. Pozwólmy pracować nad tym specjalistom i prokuratorom. Do śledztwa zaprosiliśmy ekspertów ze strony ukraińskiej, ekspertów międzynarodowych, NAT-owskich i amerykańskich – tłumaczył w odpowiedzi Morawiecki.

Szef rządu oświadczył też, że służby dysponują "materiałami dowodowymi w postaci filmów z kamer Straży Granicznej, ale nie pokazują one ze stuprocentową pewnością, skąd został wystrzelony pocisk".

Czytaj też:
Przełomowe wsparcie dla Ukrainy? Nieoficjalnie: USA rozważają propozycję
Czytaj też:
Bombardowanie kolei i banków? Rosyjski polityk o planach Moskwy

Źródło: Reuters
 0
Czytaj także