– Tajwan nie może stać się Ukrainą i nie pozwolę Tajwanowi stać się następną Ukrainą – powiedział Terry Gou, założyciel koncernu Foxconn. Tajwańska spółka jest międzynarodowym producentem podzespołów i komponentów elektronicznych. W poniedziałek miliarder zapowiedział swój samodzielny start w wyborach na prezydenta Republiki Chińskiej. Jednym z jego celów jest doprowadzenie do odwilży w relacjach Tajpej z Pekinem.
– Daj mi cztery lata, a obiecuję, że przyniosę 50 lat pokoju w Cieśninie Tajwańskiej i zbuduję najgłębszy fundament wzajemnego zaufania w całej cieśninie – podkreśla Gou. Swoją kandydaturą, jak stwierdził, zamierza zjednoczyć opozycję przeciw rządzącej Demokratycznej Partii Postępowej (DPP).
Wybory prezydenckie na Tajwanie
W styczniu 2024 r. na Tajwanie dojdzie do wyborów prezydenckich. Faworytem w sondażach jest obecny wiceprezydent William Lai z DPP. Rządzące w Tajpej ugrupowanie opowiada się za utrzymaniem niezależności wyspy i niechętnie odnosi się do bliższej współpracy z Chińską Republiką Ludową. Za zbliżeniem z Pekinem opowiada się główna partia opozycyjna Kuomintang. Przed wyborami w 2020 r. Terry Gou starał się o nominację Kuomintangu (KMT) na kandydata w wyborach prezydenckich. Także w tym roku Gou liczył na poparcie KMT, jednak te uzyskał Hou You-yi, burmistrz Nowego Tajpej.
– Pod rządami DPP przez mniej więcej siedem lat na arenie międzynarodowej doprowadzili Tajwan do niebezpieczeństwa wojny. W kraju ich polityka jest pełna błędów – mówił Gou. Dodał, że nadeszła "era rządów przedsiębiorców".
Napięcia między Tajpej a Pekinem
Od 2016 roku, kiedy Tsai Ing-wen została wybrana na prezydenta Republiki Chińskiej, ChRL zwiększyła presję wojskową i dyplomatyczną na wyspę. Tsai jest uważana przez Pekin za separatystkę dążącą do formalnej niepodległości Tajwanu. Zgodnie z przyjętą przez Tajpej i Pekin formułą są tylko jedne Chiny, których Tajwan jest częścią. Różnica sprowadza się do tego, który rząd reprezentuje Chiny. Z tego powodu Pekin nerwowo reaguje na wszelkie przejawy wzrostu międzynarodowego uznania dla rządu w Tajpej.
Przykładem tego była krótka wizyta tajwańskiego wiceprezydenta Williama Laia, który zaliczył międzylądowanie w Stanach Zjednoczonych, wracając z Paragwaju. Lai wygłosił w USA krótką wypowiedź. Spotkała się ona ze złym przyjęciem w Pekinie, podobnie jak wszystkie działania, które można rozumieć jako uznanie suwerenności wyspy.
Rząd w Tajpej był do 1971 r. reprezentantem Chin w ONZ. Obecnie jest on uznawany jedynie przez Watykan i grupę 12 państw z Afryki, Ameryki Łacińskiej, Pacyfiku i Karaibów.
Czytaj też:
Pekin rozpoczyna manewry wokół Tajwanu. To reakcja na działania TajpejCzytaj też:
Tsai: Utrzymanie pokoju w regionie jest ważne dla Tajwanu i dla świata
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
