Odwołanie szefa Instytutu Pileckiego. Ujawniono szokujące kulisy

Odwołanie szefa Instytutu Pileckiego. Ujawniono szokujące kulisy

Dodano: 
Były dyrektor Instytutu Pileckiego prof. Krzysztof Ruchniewicz
Były dyrektor Instytutu Pileckiego prof. Krzysztof Ruchniewicz Źródło: PAP / Artur Reszko
Krzysztof Ruchniewicz 29 sierpnia ubiegłego roku został odwołany z funkcji szefa Instytutu Pileckiego. Szokujące kulisy ujawniła Wirtualna Polska. Jak się okazało, wątpliwości zgłaszał też kontrwywiad, a wszystko przez kontakty z Ursem Unkaufem – niemieckim lobbystą, sympatyzujący z rosyjską Grupą Wagnera.

29 sierpnia 2025 roku minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska poinformowała, że Krzysztof Ruchniewicz został odwołany ze stanowiska szefa Instytutu Pileckiego.

Marta Cienkowska przekazała, że głównym powodem jej decyzji o odwołaniu Krzysztofa Ruchniewicza „jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze”.

Ruchniewicz odwołany. Ujawniono szokujące kulisy

Szokujące kulisy odwołania Krzysztofa Ruchniewicza przedstawiła w środę Wirtualna Polska. Do byłego szefa Instytutu Pileckiego zgłaszał wątpliwości także kontrwywiad.

Serwis informuje, że podejrzenia służb wzbudziła m.in. niechęć Krzysztofa Ruchniewicza „do Centrum Lemkina, które dokumentuje rosyjskie zbrodnie na Ukrainie, ale też kwestionowanie programów nakierowanych na Ukrainę i Białoruś”.

Ponadto za niepokojące służby miały uznać też relacje Krzysztofa Ruchniewicza z Ursem Unkaufem. „To niemiecki lobbysta, sympatyzujący z rosyjską Grupą Wagnera, prywatną firmą wojskową prowadzącą cyberwojnę ze światem Zachodu i rozszerzającą wpływy Rosji w Afryce i na Bliskim Wschodzie” – informuje portal.

Urs Unkauf – jak podaje Wirtualna Polska – brał udział w wyjazdach do Afryki, za którymi stali Rosjanie. „Miał w ten sposób legitymizować neokolonialną politykę Moskwy wobec państw subsaharyjskich” – czytamy.

Polecać miała go związana z Grupą Wagnera Julia Berg vel Afanasjewa, która według polskiego kontrwywiadu jest pracownikiem Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji.

„Niechęć prof. Ruchniewicza do tematów białorusko-ukraińskich zaprowadziła nas do pana Ursa. W naszej ocenie jego uwikłanie w podejrzane znajomości z Rosjanami i Rosjankami pracującymi w RFN pod przykryciem organizacji pozarządowych lub działalności konferencyjnej wykracza daleko poza pełnienie roli pożytecznego idioty” – powiedziało portalowi jego źródło.

Afera wokół Hanny Radziejowskiej

Na początku sierpnia ubiegłego roku „Rzeczpospolita” poinformowała, że Krzysztof Ruchniewicz chciał zorganizować seminarium badawcze poświęcone zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz m.in. Niemiec. Pod koniec lipca Hanna Radziejowska, była szefowa oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie, wysłała pismo do nowej minister kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cienkowskiej oraz do wiadomości chargé d’affaires ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego, w którym wskazała, że dyrektor Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz „oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. organizację seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego”.

14 sierpnia 2025 roku Krzysztof Ruchniewicz odwołał ze stanowiska kierownika oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie Hannę Radziejowską – jak tłumaczył – „z powodów obiektywnych”.

W trakcie korespondencji 3 kwietnia ubiegłego roku Hanna Radziejowska otrzymała status sygnalistki, który miał chronić ją przed działaniami odwetowymi. Tak się jednak nie stało. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w osobie samej minister Marty Cienkowskiej – jak ustaliła Wirtualna Polska – przekazało jednak jej poufną korespondencję dyrektorowi instytutu, co doprowadziło do zwolnienia Radziejowskiej, a nawet próby dyscyplinarnego zwolnienia w Niemczech. Po publikacji Wirtualnej Polski ministerstwo początkowo zaprzeczało przyznaniu jej statusu sygnalistki, później przyznało, że nastąpiła pomyłka, a decyzja została podjęta przez nieuprawnionego urzędnika.

Czytaj też:
Nagły zwrot w Instytucie Pileckiego. Dyrektor przywraca wyrzuconych pracowników
Czytaj też:
Skandal w Instytucie Pileckiego. Wiadomo, czy minister poda się do dymisji

Źródło: DoRzeczy.pl / wp.pl
Czytaj także