Obelgi na zamkniętych grupach. Kulisy rozłamu w Polsce 2050

Obelgi na zamkniętych grupach. Kulisy rozłamu w Polsce 2050

Dodano: 
Konferencja Polski 2050
Konferencja Polski 2050 Źródło: PAP / Rafał Guz
"Bydlaki", "oszuści" – między innymi takie obelgi padały na wewnętrznych grupach polityków Polski 2050. To miało przelać czarę goryczy i doprowadzić do rozłamu w partii.

Paulina Hennig-Kloska ogłosiła w środę powstanie nowego klubu parlamentarnego – Centrum, w skład którego ma wejść 15 posłów i trzech senatorów. Jego członkami będą m.in.: Aleksandra Leo, Barbara Oliwiecka, Izabela Bodnar, Mirosław Suchoń, Norbert Pietrykowski, Rafał Kasprzyk, Ryszard Petru, Sławomir Ćwik i Żaneta Cwalina-Śliwowska. Politycy mają pozostać lojalni wobec koalicji Donalda Tuska.

Założyciel Polski 2050 Szymon Hołownia przyznał, że czuje się oszukany, przede wszystkim przez liderkę rozłamowców, Paulinę Hennig-Kloskę, którą nazwał "największym rozczarowaniem". Wicemarszałek Sejmu nie ma również wątpliwości co do powodów odejścia grupy parlamentarzystów z Polski 2050. – To nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – stwierdził.

Oto przyczyna rozłamu w Polsce 2050?

Parlamentarzyści klubu Centrum przekonują w nieoficjalnych rozmowach z PAP, że decydujący wpływ na rozłam miała aktywność polityków Polski 2050 z obu frakcji (Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski) na różnych grupach internetowych, głównie na Signalu. Mieli oni obrzucać się obelgami typu "bydlaki" i "oszuści". To spowodowało, że w pewnym momencie podziału już nie udało się zasypać. Mimo że grupy te były zamknięte, to treść korespondencji wydostawała się na zewnątrz. Chodzi m.in. o wiadomości minister kultury Marty Cienkowskiej, która w nieparlamentarny sposób pisała o konieczności powtórzenia wyborów na przewodniczącego Polski 2050.

Członkowie Centrum twierdzą, że Polską 2050 będzie teraz zarządzać duet Paweł Śliz – Bartosz Romowicz, który kieruje pracami klubu parlamentarnego tej partii. Przewodnicząca formacji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie jest bowiem posłem, więc nie ma przełożenia na działania klubu w Sejmie. "Rozłamowcy" przyznają zarazem, ze gdyby frakcja Pełczyńskiej-Nałęcz zgodziła się na odwołanie Śliza i Romowicza ze stanowisk, to do podziału mogłoby nie dojść.

Czytaj też:
Kukiz porównał Hołownię do siebie. "Ma podobną przypadłość"
Czytaj też:
Hołownia nie gryzł się w język. "Dawno powinien być usunięty z Polski 2050"
Czytaj też:
"Zdezerterowali". Pełczyńska-Nałęcz o rozłamie w Polsce 2050

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: PAP / Tysol.pl
Czytaj także