Przyspieszone wybory w Katalonii, zgodnie z decyzją władz w Madrycie, rozpoczęły się dzisiaj o 9 rano i potrwają do godziny 20. Ostatnie sondaż daje zwolennikom secesji znaczne prowadzenie, ale jednocześnie pokazują, że zwolennicy niepodległości mają małe szanse na osiągnięcie wyniku umożliwiającego samodzielne rządzenie Katalonią.
W wyborach prawo do głosowania ma ponad 5 milionów mieszkańców Katalonii i media spekulują, że dzisiejsze głosowanie może być rekordowe jeśli chodzi o frekwencję.
Kto będzie rządził Katalonią
Listopadowy sondaż hiszpańskiego dziennika „La Vanguardia" dawał w sumie zwolennikom secesji – Republikańska Lewica Katalonii (ugrupowanie byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta) i Partia Demokratyczna Europejska i Katalońska – zdobyliby około 70 miejsc w regionalnym parlamencie. W sumie w regionalnego parlamencie jest 135 deputowanych.
Podobne wyniki pokazują ostatnie sondaże publikowane w hiszpańskich gazetach.
Media podkreślają jednocześnie, że liderzy dwóch głównych ugrupowań niepodległościowych – były premier rządu Katalonii Carles Puigdemont i jego zastępca Oriol Junqeras nie brali udziału w kampanii, gdyż pierwszy z nich przebywa w Belgii, a drugi jest w areszcie. Były premier Katalonii Puigdemont i czterech ministrów z jego rządu, w październiku z własnej woli zgłosiło się na policję w Belgii, w związku z oskarżeniami władz centralnych o organizowanie rebelii w Katalonii, i tam czeka na wynik wyborów.
Pierwsze sondaże powyborcze poznamy dzisiaj wieczorem.
Co się stało w Katalonii
Na przełomie października i listopada hiszpański rząd przejął bezpośrednią kontrolę nad regionem i odwołał kataloński rząd na czele z Carlesem Puidgemontem. Stało się to na mocy opublikowanej w dzienniku urzędowym decyzji Senatu w tej sprawie.
Czytaj też:
Hiszpański rząd przejął władzę w Katalonii
