Trump szybko zdementował rewelacje "Wall Street Journal". "To fake news"

Trump szybko zdementował rewelacje "Wall Street Journal". "To fake news"

Dodano: 
Donald Trump, prezydent USA
Donald Trump, prezydent USA Źródło: Wikimedia Commons
Prezydent USA Donald Trump szybko zdementował rewelacje "Wall Street Journal".

"Administracja USA zniosła kluczowe ograniczenie dotyczące wykorzystania przez Ukrainę niektórych pocisków dalekiego zasięgu przekazanych jej przez zachodnich partnerów" – napisał w środę dziennik "Wall Street Journal", powołując się na anonimowych przedstawicieli amerykańskich władz.

"Wall Street Journal" napisał, że armia Ukrainy może zintensyfikować ataki na cele znajdujące się w głębi terytorium Rosji. Chodzić miało m.in. o pociski manewrujące "Storm Shadow", co pozwoliło ukraińskim siłom zbrojnym na przeprowadzanie ataków na cele położone daleko od ukraińskich granic.

Trump: To fake news

Amerykański prezydent szybko odniósł się do tekstu gazety.

"Artykuł »Wall Street Journala« o zgodzie USA na ukraińskie ataki wewnątrz Rosji to FAKE NEWS! Stany Zjednoczone nie mają z tymi pociskami nic wspólnego, niezależnie skąd pochodzą i co Ukraina z nimi robi!" — napisał Trump w serwisie Truth Social.

Spotkanie prezydentów pod znakiem zapytania

We wtorek Biały Dom przekazał, że w "najbliższej przyszłości" nie dojdzie do spotkania między Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem. Informacja pojawiła się po poniedziałkowej rozmowie telefonicznej szefów dyplomacji USA i Rosji Marco Rubio i Siergieja Ławrowa. Spotkanie miało się odbyć w Budapeszcie.

– Ukraina ponownie wyraziła gotowość do zakończenia wojny. Przeprowadziliśmy spotkanie z prezydentem Stanów Zjednoczonych i uzgodniliśmy, że właśnie w ten sposób spróbujemy zorganizować dialog – wokół linii, jaka istnieje obecnie. Taki był też sygnał prezydenta Trumpa skierowany do jego zespołu, również publicznie. Linia frontu może stać się początkiem dyplomacji – skomentował we wtorek Wołodymyr Zełenski.

Zełenski: Kwestia zasięgu może być kluczowa dla pokoju

Brak porozumienia między Amerykanami a Rosjanami zinterpretował jako dalszy brak woli Kremla do zakończenia wojny. – Tymczasem Rosja znów robi wszystko, by od dyplomacji uciec. I gdy tylko kwestia (broni dalekiego) zasięgu – dla nas, dla Ukrainy – stała się nieco bardziej odległa, niemal automatycznie Rosja straciła zainteresowanie rozmowami. To sygnał, że właśnie ten temat – kwestia zasięgu – może stanowić niezbędny klucz do pokoju – oznajmił Zełenski.

Prezydent Ukrainy: To karta, na którą Kreml zwraca uwagę

Zełenski przekonywał, że im większy jest zasięg ukraińskich środków rażenia, tym większa będzie rosyjska gotowość, by zakończyć wojnę. Jego zdaniem minione tygodnie ponownie to potwierdziły. – Dyskusja o Tomahawkach okazała się silną inwestycją w dyplomację – zmusiliśmy Rosję do pokazania, że Tomahawki to właśnie ta karta, na którą zwracają uwagę. Będziemy rozmawiać z Europejczykami i Amerykanami o kwestii zasięgu. Priorytetem jest oczywiście obrona powietrzna – zaznaczył.

Prezydent Ukrainy powtórzył, że trwają przygotowania do zawarcia z Waszyngtonem umowy o dostawach systemów obrony powietrznej Patriot. Dzień wcześniej poinformował, że Kijów planuje zakup 25 takich systemów.

Czytaj też:
Wielomski: Rosja i NATO nie dążą do wojny. Cele straszenia społeczeństw są inne
Czytaj też:
Rosyjskie drony uderzyły w przedszkole. Przejmujący apel


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: PAP / Wall Street Journal
Czytaj także