„Frankfurter Allgemeine Zeitung”, oceniając sytuację gospodarczą Niemiec, podkreśla, że „fabryki, w których powstają samochody, maszyny, odzież oraz inne użyteczne i fascynujące rzeczy, są uważane za sedno niemieckiego modelu gospodarczego”.
„Trzeba jednak dodać, że to, co kiedyś zachwycało klientów na całym świecie jako produkt »made in Germany«, obecnie powstaje również w wielu innych miejscach. (...) Azjatyckie wschodzące gwiazdy dominują nie tylko w dziedzinie nowoczesnej elektroniki, ale także w klasycznej sztuce przemysłowej związanej ze stalą i śrubami. Sprawiają, że dawny mistrz – Niemcy – wygląda na przestarzałego. Tak nie może pozostać” – czytamy.
Gazeta podkreśla, że niemiecka gospodarka „potrzebuje nie mniej, ale innego rodzaju miejsc pracy, aby sprostać zmianom”. „Na krótką metę żadne ożywienie gospodarcze nie pomoże nam wyjść z kryzysu. Dlatego każda firma i każdy pracownik powinien zacząć zmiany od siebie” – dodaje.
Kłopoty niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego
Z kolei „Augsburger Allgemeine” analizuje stan niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, zauważając, że „innowacje w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz robotyki zmieniają układ sił w przemyśle motoryzacyjnym”. „Europa nie jest liderem w rozwoju tych technologii, ale stosunkowo dobrze radzi sobie z wykorzystaniem ich w produkcji. Według Europejskiego Banku Inwestycyjnego odsetek przedsiębiorstw stawiających na sztuczną inteligencję jest w Niemczech wyższy niż w Stanach Zjednoczonych. A zwiększenie własnej produktywności dzięki nowej technologii może być w razie wątpliwości równie opłacalne, jak jej opracowanie lub sprzedaż. Niemiecki przemysł motoryzacyjny ma ogromny potencjał. O ile nie przegapi kolejnego trendu” – podkreśla gazeta.
„Wiesbadener Kurier” wskazuje natomiast na koniunkturę. „Gospodarka narzeka na niepewność geopolityczną, wysokie koszty lokalizacji i słaby popyt krajowy. Jest to zrozumiałe. Reakcja jest jednak fatalna: inwestuje się przede wszystkim w wymianę maszyn i racjonalizację, a innowacje odgrywają jedynie podrzędną rolę” – czytamy. Gazeta podkreśla, że „przedsiębiorstwa, które nie inwestują w przyszłość, już się poddały”. „Kto nie inwestuje w innowacje, a swoje zbawienie upatruje przede wszystkim w redukcji zatrudnienia, nie ma szans, aby w dłuższej perspektywie przetrwać w międzynarodowej konkurencji” – czytamy.
Sytuacja poważna, ale nie beznadziejna
Gazeta „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung” ocenia zaś, że „sytuacja jest poważna, ale nie beznadziejna”. „Aby kryzys przerodził się w nowy wzrost gospodarczy, potrzebne jest teraz mniej mikrozarządzania ze strony państwa i więcej zaufania do tego, co sprawiło, że kraj stał się silny. Jeśli politycy zrzucą kajdany, które przez dziesięciolecia nakładali na gospodarkę, dzisiejszy dramat stanie się scenariuszem powrotu do formy. Teraz decyduje się, czy chcemy kształtować przyszłość, czy tylko z rezygnacją patrzeć wstecz” – wskazuje.
Czytaj też:
"Nam tak dobrze idzie". Tusk zapowiada turbo przyśpieszenieCzytaj też:
PiS nie otrzymałby pieniędzy z SAFE? Szczere słowa Tuska o UE
